Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Niestrawny ,,Kefir'' prezydenta, czyli toksyczna miłość Wójta i Prezydenta

Niestrawny ,,Kefir'' prezydenta, czyli toksyczna miłość Wójta i Prezydenta

prezydentMiało być ocieplenie stosunków między Jackiem Walczakiem, a Jarosławem Kaźmierczakiem, ponieważ ochłodziło się między nimi i to mocno po tym, kiedy wójt nie doprowadził do zrealizowania limitu przyłączy do kanalizacji, zbudowanej razem z Prezydentem za unijne, gminne i miejskie pieniądze. Sprawa trafiła do sądu i tam tkwi. Tymczasem zamiast ocieplenia wspomnianych stosunków jest wrzenie wokół obu panów.

Po czwartkowej (28 lutego), rozbrajająco szczerej wypowiedzi wójta gminy Sieradz dla lokalnego radia, w której przyznał, że zatrudnił w urzędzie Beatę Walczak, by ocieplić sobie stosunki z jej mężem, prezydentem Sieradza, obaj panowie mogą mieć poważne problemy. Ba, pewnie już je mają... Sprawę zatrudnienia żony prezydenta i radnej miejskiej PO bada właśnie prokuratura! A Donald Tusk, jeśli już wie, zastanawia się, co zrobić z prezydentem Sieradza, który w 2006 roku wygrał wybory ku zaskoczeniu wszystkich, zwłaszcza władz Platformy Obywatelskiej. 
Z pewnością nie tak swój pierwszy dzień w nowej pracy wyobrażała sobie Beata Walczak, bo kiedy przyszła do Urzędu Gminy w Sieradzu czekały na nią wozy satelitarne TVN24 i Polsat News, a po korytarzach urzędu gminy biegali dziennikarze w poszukiwaniu pani Beaty i jej przełożonego. Całe szczęście jest gdzie się chować w budynku gminy, bo duży... Wójt w wypowiedzi dla Kontaktu24 potwierdza, że panią Beatę zatrudnił na stanowisku inspektora do spraw ewidencjonowania ludności. Bez jakiegokolwiek konkursu. Zatrudnienie ''odbyło się dla dobra współpracy między urzędem gminy i urzędem miasta'' - cytuje wójta Kontakt24.

Żono moja, serce moje...

Jacek Walczak, który 1 marca przebywał poza Sieradzem określa wypowiedź wójta jako niefrasobliwą i zaprzecza, by zatrudnienie żony miało wpływ na stosunki między nim a wójtem oraz na współpracę miasta i gminy. Broni również kompetencji małżonki, która ma doświadczenie urzędnicze. Przez kilka lat pracowała, chociażby w Urzędzie Miasta w Zduńskiej Woli. - Czy to miało wpływ na współpracę obu miast? - pyta retorycznie J.Walczak. Faktycznie, jak nie było metra pod korytem Warty między tymi miastami, tak nie ma. A i o kolejach dużych prędkości, obiecywanych przez PO jakoś ostatnio też cicho. Ja również nie wątpię w kompetencje przemiłej pani Beaty, wszak nie każda kobieta w referencjach może się pochwalić... małżeństwem z p-rezydentem ponad czterdziestotysięcznego miasta.
Współpraca obu samorządów, a szczególnie obu panów już jest wzorowa. Może świadczyć o tym fakt, że żona pana wójta prowadzi restaurację w Dworku Modrzewiowym, który jest własnością miasta. Traf chciał, że akurat wójtowi i jego żonie skończyła się dzierżawa tego uroczego miejsca. Tutaj jednak konkurs się odbył, bo musiał, ale ponoć kontrofert nie było... O tym, że J.Kaźmierczakowi bardziej zależy na współpracy z J.Walczakiem, niż na odwrót, może świadczyć przegrany przez żonę wójta konkurs na prowadzenie restauracji ,,Przystań'' w 2007 roku... Mam taką swoją teorię, że prawie za każdym sukcesem mężczyzny stoi Wielka Kobieta. Czy w wygraniu przetargu na prowadzenie restauracji ,,Przystań'' też pomogła kobieta? Konkurs, który odbył się w początkach prezydentury Jacka Walczaka, wygrał pan Tomasz P., prywatnie kolega ze szkolnej ławy J.Walczaka, a służbowo (wtedy) właściciel firmy emitującej lokalny program telewizyjny. Jego oferta okazała się korzystniejsza o kilkadziesiąt groszy od oferty małżonki wójta gminy Sieradz, więc rodzina Kaźmierczaków musiała poprzestać na prowadzeniu tylko jednej knajpy w budynkach będących własnością miasta. Czy wpływ na takie rozstrzygnięcie konkursu miał fakt, że w czasie otwierania kopert z ofertami jedną z pracowniczek podległemu miastu Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji była żona pana Tomasza P., który do dziś prowadzi ,,Przystań''? Tego się nie dowiemy, nie każdy jest szczery jak pan Kaźmierczak.

Oj tam, oj tam...

W mieście zawrzało. W komentarzach i rozmowach padają apele, by obu panów pozbawić stanowisk. Jestem daleki od wieszania na krzyżu demokracji J.Walczaka, a tym bardziej J.Kaźmierczaka, za miłość do swych żon.
Gdyby nie rozbrajająca szczerość wójta z Chojnego, żona prezydenta spokojnie by pracowała, ludzie troszkę by popsioczyli na układy, a żaden z prokuratorów nawet by nie pomyślał, by sprawą się zainteresować. Przecież takie praktyki to w Polsce norma, dzieje się tak wszędzie i jakoś nikt nie reaguje. Jeśli już mamy robić porządki, to sprawdźmy dlaczego w agencjach i instytucjach rolniczych pracują działacze PSL, ich krewni i znajomi, we wszystkich urzędach, ministerstwach etc. zatrudniani są ludzie z partyjnego nadania? I dlatego właśnie największymi pracodawcami w tym kraju są rządzący, tym razem PO i PSL. Tylko kto ma to sprawdzać, skoro w Polsce mamy już tylu urzędników, że przejadają ponad 20 procent budżetu naszego pięknego i wcale nie biednego kraju.

Jerzy Świeży

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Foto: UM Sieradz

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u