Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Gdzie diabeł nie może, tam... sołtysa pośle!

Gdzie diabeł nie może, tam... sołtysa pośle!

TOBIASZkurki1Z Janem Tobiaszem, sołtysem wsi Suchoczasy, w gminie Zduńska Wola, rozmawia Ewa Dobrowolska

Ewa Dobrowolska: - 11 marca obchodziliśmy Dzień Sołtysa. Mówi się, że tak jak premier to najważniejszy urząd w administracji państwa, tak sołtys jest we wsi najważniejszy. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem?

Jan Tobiasz: - Oczywiście. Jednak zawsze trzeba znać umiar w sprawowaniu każdej władzy. Nie należy jej nadużywać. Na żadnym szczeblu.

Ewa Dobrowolska: - Mówi się, że sołtys jest niczym barman. Jest powiernikiem społeczności, którą reprezentuje. Jest Pan takim powiernikiem?

Jan Tobiasz: - Myślę, że tak. Mieszczuchom sołtys kojarzy się tylko z tym, że chodzi po wsi, od drzwi do drzwi i zbiera podatki. Skoro ludzie wybrali mnie już piąty raz z rzędu na sołtysa, to mniemam, że nie traktują mnie jedynie jako egzekutora opłat dla gminy. Rzadko kiedy się zdarza, abym zapukał do drzwi, wypisał kwit i szedł dalej. Takie chodzenie to często długie dyskusje z mieszkańcami. Jestem w pewnym sensie spowiednikiem. Ludzie mi ufają. Opowiadają o swoich problemach, kłopotach, ale i o radościach. Wiem, komu i jak trzeba pomóc. Kto ma problemy rodzinne, finansowe. To wynik wielu rozmów, czasem i nawet burzliwych dyskusji.

 

Ewa Dobrowolska: - Dwie dekady to kawał czasu. Jest Pan zadowolony ze zmian, jakie zaszły w sołectwie za Pana kadencji?

Jan Tobiasz: - Gdybym powiedział, że wszystko mnie już zadawala, skłamałbym. Wciąż jest wiele potrzeb, ale i wiele zmieniło się na lepsze. Mamy we wsi kaplicę, w której odbywają się nabożeństwa. W zdewastowanym budynku po dawnej szkole podstawowej nareszcie jest świetlica z prawdziwego zdarzenia. Doczekaliśmy się dobrej drogi do wsi i poboczy, o które przez wiele lat walczyliśmy ze starostwem. Robiliśmy nawet blokady, bo dochodziło tu do wypadków. Ludzie bali się o dzieci. We wsi jest oświetlenie, a wkrótce listonosz będzie donosił ludziom listy do domów. Nie tylko polecone. To duże zmiany. Na lepsze. Przez te dwadzieścia lat ludzie nauczyli się także, że to, jak wygląda otoczenie ich posesji rzutuje na obraz całej wsi, sołectwa. Wieloletnie akcje przyniosły efekt. Wiosną i latem ogródki są uporządkowane. Pełne kwiatów.

Ewa Dobrowolska: - W ubiegłym roku to rozdał Pan ludziom kwiaty na rabaty... I to niemało. Chyba ze cztery tysiące sadzonek.

Jan Tobiasz: - Dokładnie 4.429 sadzonek aksamitek. Sam je wysiałem i rozdałem mieszkańcom.

Ewa Dobrowolska: - Dlaczego właśnie tyle?

Jan Tobiasz: - Obliczyłem, że tyle dni przeżył papież Jan Paweł II. W naszej wiejskiej kaplicy mamy dzwon poświęcony zmarłemu papieżowi. Pamiętamy o tym wielkim Polaku. Zorganizowaliśmy także we wsi w maju Dni Papieskie. Droga przez wieś ozdobiona była flagami i banerami papieskimi. Powiem nieskromnie, że jako jedyna wieś w Polsce coś takiego zrobiliśmy. Inicjatywa była moja, ale przy organizacji pracowali wszyscy.

Ewa Dobrowolska: - Mówi się, nie tylko w Suchoczasach, że gdzie diabeł nie może, tam sołtysa Tobiasza trzeba posłać i sprawa będzie załatwiona. Znany jest Pan w całym regionie. Działał Pan na rzecz bezrobotnych. Organizował Pan dla nich darmowe zupy, wielkanocne śniadania na Placu Wolności w Zduńskiej Woli. Były też wigilie, paczki, wydawanie żywności. Były turnieje piłkarskie. Znajduje Pan na to czas?

Jan Tobiasz: - Staram się. Cieszy mnie, że rozpoczętą ponad 10 lat temu przeze mnie akcję wydawania darmowych zup, przejął teraz zduńskowolski magistrat. Dobrze, że są dary żywnościowe i spotkania opłatkowe. Dobrze, że ta inicjatywa sprzed lat jest, choć nie przeze mnie, z różnych względów, kontynuowana. Korzystają na tym najbiedniejsi. Staram się pomagać w miarę możliwości. Pomagam mieszkańcom w sprawach administracyjnych. Prowadziłem kampanię informacyjną, aby bezrobotni z sołectwa rejestrowali się w pośredniaku, zgłaszali się po pomoc do gminy. Zanim jeszcze starostwo wybudowało nam drogę, załatwiłem w urzędzie pracy pieniądze na prace interwencyjne. Aby mieszkańcy z sołectwa zrobili coś pożytecznego dla nas, a przy okazji zarobili. Wykarczowali wówczas pobocza, a pośredniak za to zapłacił.

Ewa Dobrowolska: - Ponoć ma Pan dobre kontakty z Prezydentem Komorowskim?

Jan Tobiasz (śmiech): Nasza wieś już trzeci rok z rzędu bierze udział w Dożynkach Prezydenckich w Spale. Na ubiegłoroczne przygotowaliśmy bramę wjazdową z kłosów zbóż. Bronisław Komorowski podziękował nam za ten trud. Dostał od nas także zdjęcie wsi pokazujące wystrój na "Majówce z Polską". Nie ukrywam, że był pod wrażeniem tego, co zobaczył.

Ewa Dobrowolska: - Czego by Pan życzył sobie i sołectwu z okazji Dnia Sołtysa?

Jan Tobiasz: - W gminie Zduńska Wola wójt Henryk Staniucha uruchomił Fundusz Sołecki. W tym roku otrzymamy z tej puli 12 tysięcy złotych. Chciałbym, aby udało się zagospodarować za te pieniądze cały teren wokół świetlicy. Trzeba położyć kostkę, chodniki. Marzy mi się, aby ludziom żyło się dostanio. Żeby wszyscy mieli pracę. Żeby nasza ziemia dawała dobre plony. Z tym będzie trudno, bo gleby u nas kiepskiej klasy, szóstej i piątej. Ale pomarzyć zawsze można. A sobie życzę wyłącznie zdrowia, bo ostatnio znów jakby trochę szwankuje. Ale myślę, że obecny pobyt w szpitalu podreperuje nieco mój kręgosłup i znów znajdę siły na sołtysowanie. Muszę, bo kolejne kwiatki zasiane. Lada moment trzeba będzie pikować. No i... szykuję niespodziankę dla mieszkańców. A na to wszystko trzeba zdrowia.

Ewa Dobrowolska: - Zdradzi Pan jaką?

Jan Tobiasz: - Aaaaa... Nie... To już nie byłaby niespodzianka! Suchoczasy, wieś w gm. Zduńska Wola, 5 km od Zduńskiej Woli, 8 km od Szadku. Liczy wg spisu z 30/10/2009 r. 596 osób, z czego 308 to kobiety. To tutaj w rodzinnym dworku (niestety nie zachował się - przyp. siewie) urodził się Piotr Droszewski (1829-1869), znany archeolog i kolekcjoner starych znalezisk. Głośno o nim było w połowie XIX w. w związku ze znalezieniem w Wielkopolsce tzw. kamieni mikorzyńskich, tj. dwóch prehistorycznych żaren opatrzonych pismem runicznym (http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienie_mikorzy%C5%84skie). Wokół ich autentyczności rozgorzała wówczas dyskusja na całą niemal Europę. Która zresztą do dziś nie jest rozstrzygnięta.

Tekst i fot.: ED

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u