Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Narkotykowy ,,boss'' za tysiąc złotych plus...

Narkotykowy ,,boss'' za tysiąc złotych plus...

policja2Naiwny 21-latek chciał uniknąć kary za posiadanie środków odurzających i jazdę samochodem pomimo sądowego zakazu. Jak? Proponował policjantom 1000 złotych. Kiedy nie zrobiło to wrażenia dodał złotą bransoletę i telefon komórkowy. Za próbę przekupstwa grozi kara nawet do 10 lat więzienia.

 

Działo się to 22 marca. Policjanci z posterunku w Szadku zatrzymali do kontroli drogowej samochód marki Mazda. Podczas rozmowy z siedzącym za kierownicą mężczyzną wyczuli w samochodzie charakterystyczny zapach marihuany. Ich podejrzenia okazały się trafne. Młodzieniec posiadał przy sobie oraz w schowku samochodowym prawie 2,5 grama tego narkotyku.
Chcąc uniknąć kary za posiadanie środków odurzających starał się skłonić funkcjonariuszy do odstąpienia od czynności służbowych. Próbował wręczyć im złotą bransoletę, telefon komórkowy oraz 1000 złotych łapówki. Bez skutku. O próbie korupcji policjanci powiadomili dyżurnego zduńskowolskiej komendy. Ustalili również, że zatrzymany przez nich mężczyzna nigdy nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami i prowadził pomimo orzeczonego sądownie zakazu. Zatrzymany usłyszał prokuratorski zarzut usiłowania wręczenia policjantom łapówki, posiadania środków odurzających i złamania sądowego zakazu.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u