Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie POLAKI – CEBULAKI

POLAKI – CEBULAKI

cebuleludzieZ góry zaznaczam, że piszę ten tekst ledwie po rozpoczęciu swojego dnia. Nie ma jeszcze dwunastej, a poziom mojej irytacji jest większy niż ten z cholesterolem przeciętnego Amerykanina. Jeśli już mówimy o wadach narodowościowych, to tym z Zachodu można przypisać tylko tuszę. Nieco inaczej sprawa przedstawia się w naszym kraju. Bo tu stereotyp staje się rzeczywistością.

Swój dzień rozpoczęłam w stylu godnym nowoczesnego człowieka. Niczym bizneswoman od 7 rano wisiałam na telefonie. Jeszcze w łóżku, jeszcze z zamkniętymi oczami. Piekielnie ważny kontrakt z Chińczykami wart tysiące dolarów? Nie. To tylko potrzeba pójścia do lekarza i uzyskanie skierowania do okulisty. Ja niemądra. Zapisywać się do lekarza przez telefon. Każdy głupi wie, że chcąc zbadać się w tym kraju najpierw trzeba zapłacić (ubezpieczenie naturalnie), a potem wystać co swoje w kolejce. Jakbyśmy byli za PRL-u, a w rejestracji zamiast zapisów rozdawali kiełbasę. Opowieść mojego brata, który ścigał się z 80-latką przed 6 rano do drzwi budynku “Zdrowia” kiedyś mnie śmieszyła. Spytałam, po co właściwie wstał aż o 5. Powiedział, że z przekory chciał stanąć w kolejce pierwszy. Nie był pierwszy...Przed wejściem gęsiego stały już trzy osoby...  
Przyznam, że ja założyłam dla siebie bardziej optymistyczną wersję. Do godziny 9 dzielnie próbowałam przebić się przez seksownie niski głos sekretarki “przepraszamy, wybrany numer jest zajęty”. Uświadamiając sobie, że w ten sposób nigdy nie uda mi się porozmawiać z recepcjonistką o pogodzie, postanowiłam wyjść na dwór i chorym gardłem z bolącymi kościami pooddychać trochę przeszywającym płuca przyjemnie chłodnym powietrzem. “Dzień Dobry, ja bym chciała zapisać się do pani doktor … ”Na dzisiaj nie ma już żadnych numerków” (co to, totolotek?). “A do jakiegoś innego lekarza rodzinnego?” “Dzisiaj już wszystko zajęte”. “ Bo dzisiaj poniedziałek” - powiedziała babcia. W poniedziałek nic się nie opłaca. Ani chorować, ani kupować w lumpeksie, bo wtedy najdrożej.
Życzliwie się uśmiechnęłam, ale nie wiem czy przy spuchniętych oczach amstaffa ten grymas wyglądał na uśmiech, bo recepcjonistka go nie odwzajemniła. “ Bo dzisiaj poniedziałek” - powiedziała babcia kiedy wróciłam. Zawsze mówili, że poniedziałki są felerne. W poniedziałek nic się nie opłaca. Ani chorować, ani kupować w lumpeksie, bo wtedy najdrożej. Zatem pogodzona ze świadomością leczenia domowego - w głowie układam już scenariusz reszty swojego dnia. Płukanka gardła z solonej wody, kanapka z czosnkiem (albo czosnek z kanapką), łóżko i klapki na oczy w postaci nasączonych esencją wacików. Przebieram się zatem w strój domowy, gdy nagle słyszę pukanie do drzwi. Otwiera babcia. “Dzień dobry, ja do wodomierzy”. Z tym, że pani ze Spółdzielni nie chciała tylko podpisu. “Niech mi Pani przetrze ten wodomierz, bo jest taki zakurzony, że nic nie mogę sprawdzić” - słyszy moja prawie 70-letnia babcia. Babcia jak babcia. Kazali to przetarła. Bardziej wysilić się za to musiał mój brat, który idąc do kuchni został poproszony o pomoc. “Mógłby mi Pan pomóc? Ten wodomierz w toalecie jest tak nisko, że ja nie mogę nic zobaczyć”. W tym momencie zrozumiałam cały przekaz zdania pracowników SSM. “Ja do wodomierzy”. Woda w tym przypadku sama się zmierzy. Po całej sytuacji zaczęłam zastanawiać się, na czym dokładnie polega taka praca. “Czy się stoi czy się leży...” chyba tylko oddaje jej wizję.
Wyścigi do lekarza, pracownicy spółdzielczy, chytra baba z Radomia, kobieta, która odbierając swoją Capriciosę w pizzeri nakłada swoją szynkę, facet, który kupuje Jaguara w gazie... To wszystko sprawia, że moje życie nabiera barw i tej bezcennej szczypty humoru. Co ja bym zrobiła, gdyby przyszło mi żyć w nudnie normalnym kraju...?

Pisząca pod wpływem pozytywnych emocji - Paulina Morawska

I LO w Sieradzu

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipySynku, jak mogłeś...

Matka strasznie beszta syna, który wybrał się do klubu ze striptizem.
- Jak mogłeś! To straszne, to obrzydliwe! Pewnie widziałeś tam rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć!
- Tak. - odpowiada syn - Widziałem tam ojca!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u