Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności BABKI ZE ZDUŃSKIEJ WOLI NA PLUS. JOANNA WÓJCIK - KOBIETA PRACUJĄCA. ŻADNEJ PRACY SIĘ NIE BOI!

BABKI ZE ZDUŃSKIEJ WOLI NA PLUS. JOANNA WÓJCIK - KOBIETA PRACUJĄCA. ŻADNEJ PRACY SIĘ NIE BOI!

aska7Joanna Wójcik, przedsiębiorcza babka, no dosłownie, bo ma wnuczkę Oliwkę, jest naszą kolejną, siódmą już bohaterką w cyklu "BABKI ZE ZDUŃSKIEJ WOLI NA PLUS".

 

Nie ukrywa, że szybko musiała stanąć na własne nogi i zmierzyć się z rzeczywistością końca XX wieku. Urodziła syna tuż po ukończeniu II LO w Zduńskiej Woli. Miała wiele planów na przyszłość. W szkole szło jej całkiem dobrze, ale ciąża i wczesne macierzyństwo pokrzyżowało wiele marzeń. I aby walczyć o przetrwanie, o utrzymanie rodziny, wraz z mężem Darkiem i z wielką pomocy mamy Uli, założyła w centrum Zduńskiej Woli warzywniak "Witaminki u Janinki". Skąd ta Janinka? Ano, jak wyjaśnia nasza bohaterka, chciała, aby nazwa był łatwa do zapamiętania. A skoro rodzice na drugie imię na chrzcie dali jej Janina, to do rymu wyszło ponad 30 lat temu "Witaminki u Janinki". Początki były trudne. Bo w latach dziewięćdziesiątych miała na rynku sklepów z warzywami wielu konkurentów. - Oj, Perzyńscy, Ławickowie, Żurawiowie. Piaseczni. To były - i niektóre wciąż są - nazwijmy rodziny bardzo wpisane w historię miasta w tej branży, jeszcze z czasów PRL-u. Przebić było się trudno. Dlatego pomyślałam, dlaczego by nie być producentem dla własnego sklepu. Zaczęło się od małego zaplecza, tylko na potrzeby nasze, aż doszło do rozbudowy tego maleńkiego kiedyś zaplecza i produkcji na większą skalę. Doszły też nowe punkty sprzedaży. Teraz, nie chwaląc się, ja - oczywiście ze wsparciem rodziny i pracowników - jestem dostawcą surówek i garmażerii dla innych - podkreśla. Mówią o niej mieście "kobieta pracująca", nawiązując do roli Ireny Kwiatkowskiej w telewizyjnym "Czterdziestolatku". Ale chyba serialowa kobieta nie pracowała jednak tak ciężko jak zduńskowolanka.
- Mój każdy nowy dzień, tak to nazwijmy, zaczyna się tuż... po północy. A chodzę spać dosłownie ..z kurami''. Tak od wielu, wielu lat. Choć staram się być z ludźmi. Nie tylko z odbiorcami naszych produktów, którzy u nas pojawiają się o szarym świcie, by i były dostępne tuż po otwarciu nasze świeże surówki, pierogi, czy gołąbki, albo bigos. Ale się do tego przyzwyczaiłam, choć jak przed pandemią odbywały się jakieś wesela, zjazd starej klasy z liceum, czy inne uroczystości popołudniowo-wieczorne, już na kilka dni przed nimi musiałam zmieniać swój harmonogram, rozkład dnia. Aby na nich po prostu nie zasnąć. A kocham taniec, kocham śpiew. Kocham życie! Kocham kontakt z ludźmi na spotkaniach. Teraz to takie nierealne wręcz, bo ograniczenia, bo restrykcje. Coś jednak przez tę pandemię nam umyka z tego życia. Nie można iść do zaprzyjaźnionego fryzjera, czy kosmetyczki, aby choć tam poplotkować, co się dzieje w okolicy. Kiedyś plotki przynosili nasi klienci. Zauważyłam, że obecnie i nawet nasi stali klienci wchodzą na szybko do sklepu z listą, parę słów zagadają, związanych głównie z zakupami i znikają. Choć wiedzą, że u nas jest bezpiecznie i powiedziałabym sterylnie. Jak Bóg i rząd przykazał. Wiele osób mówi mi wprost, że jestem jedną z nielicznych w tych czasach osób, które są nawet w tych nakazowych maseczkach otwarte na każdą rozmowę. Na każdy temat. Mogę gadać o moich surówkach, pierogach, kapustach, zachwalać je. Ale mogę też o polityce. Choć ten temat ostatnio mnie z lekka zmęczył. Był moment, że nawet startowałam na radną miejską, za namową Janka Kaczmarka. Nie udało się. Ale ten temat pomińmy. Zminimalizowany brak kontaktu z innymi sprawił, że za namową synowej Edyty - a kocham ją jak własną córkę - prowadzimy także butik. A tak, ale taki internetowy, z odzieżą i prezentacjami polegającymi na bezpośrednim, choć tylko wirtualnym kontaktem z klientkami. To dla mnie, powiedzmy, odskocznia od surówek i pierogów. Bo to sklep z modą, którą też kocham. Tam daję upust swoim marzeniom. Mówią o nas, a prowadząc sesje online jesteśmy bardzo zgranym duetem. To napawa mnie dumą. A przy okazji w czasie pandemii, kiedy do sklepu "Witaminki u Janinki" nie wchodzi już trzydziestu klientów, a ledwie trzech, czy czterech, jest to także moja obrona przed tym, aby zyskami z butiku, opłacić pracę dla już w nim zatrudnionych. Choć wciąż marzę o czasach, kiedy przed Bożym Narodzeniem, czy Wielkanocą stał przed moim sklepem ogonek klientów. Długi, aż za winkiel do ulicy Kilińskiego. Może te czasy wrócą. Mam taką nadzieję, choć nasze województwo w środę 21 kwietnia zostało przez rząd potraktowane po macoszemu. Nic nie otworzy się ponownie. Ani fryzjerzy, ani kosmetyczki - dodaje.
Pani Joasia wciąż podkreśla, że teraz po ukończeniu 55 lat czuje się lepiej "we własnej skórze", niż kiedy kończyła liceum. Stosuje ziołowe napary, które pije co kilka dni. Z kurkumy, goździków, imbiru, jalapeño i paru innych. Jak twierdzi, ta mieszanka, której ostatecznej wersji nie poda, dodaje jej każdego poranka sił do pracy i poprawia dobre samopoczucie.
- Kocham żyć kolorowo. Powiedziałbym na ostro. Lubię wyzwania. Lubię szybkie samochody, ale oczywiście swoją Toyotą nie przekraczam prędkości poza tą, która jest dozwolona. Kiedy mam pasażerów, nawet tej dozwolonej na autostradach nie przekraczam. Jak tylko mam czas, czytam. Czytam dużo, bo na telewizję nie mam czasu, ani już nawet siły, by odbierać, co dzieje się dobrze, czy źle w kraju, regionie, mieście. Zatem czytam. Głównie powieści. Moim ulubionym pisarzem jest Sidney Sheldon. Nie bez powodu. To pisarz, który mnie natchnął. Zaczynał w biedzie, aż w końcu spełnił się jako scenarzysta i autor poczytnych tytułów. Sama też uważam, że marzenia warto spełniać. I to w wolnych chwilach robię. Ostatnio zafundowałam sobie u Joli Juszczak sesję fotograficzną. Zdjęć nie ukrywam, bo chcę pokazać każdej babce po pięćdziesiątce, że można wyglądać na zapracowaną babę w wersji sauté, a z makijażem już zupełnie inaczej. I pokazywać swoją najlepszą stronę. I tego też się staram trzymać. Uwielbiam szpilki. Może czasem przy wielogodzinnej robocie na zapleczu sklepu nie są zbyt wygodne. Ale uważam, że kobieta w szpilkach prezentuje się najlepiej. Chyba wśród moich znajomych nie ma osoby, aby poza zakładem widziała mnie w trampkach, czy balerinach. Oj, na pewno nie! - dodaje.
Jej pasją poza tak zwaną produkcją "warzywno- garmażeryjną" stały się ostatnio także ... torty i galarety. Ale te serwowane na słodko.
- To taka moja pasja. Serwuję je tylko rodzinie i przyjaciołom. Parę lat temu odkryłam na angielskojęzycznych portalach panie, które szykują takie właśnie wyroby. Młodym wciąż powtarzam: "Uczcie się angielskiego. W moich czasach w szkole stawiano główny nacisk na rosyjski. I to była wielka pomyłka. Nie wiadomo kiedy się ten nawet słaby angielski przyda. Mój jest komunikatywny, a to jeszcze z czasów liceum. I przydaje się, by śledzić trendy w branży spożywczej. Mówią o mnie "kobieta pracująca". Fakt. Żadnej pracy się nie boję i myślę, że taki tok myślenia powinien być głównym celem dla zduńskowolanek w wieku 50 plus - kończy.

KaMi S

Foto:. z archiwum Joanna Wójcik i za jej zgodą. Widać także na nich przemianę naszej bohaterki.

Podobne z tego cyklu w archiwum siewie.tv dostępne są od marca br. na---> :
http://siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13214-babki-ze-zduskiej-woli-na-plus-lilla-latus-poetessa-ze-wiatowym-przesaniem
http://www.siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13273-babki-ze-zduskiej-woli-na-plus-anna-haapup-qnigdy-nie-jest-za-pono-eby-zaczq
http://siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13181-babki-ze-zduskiej-woli-gdzie-diabe-nie-moe-tam-zenobi-radwask-pole
http://www.siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13298-babki-ze-zduskiej-woli-na-plus-katarzyna-godlewska-siuta-qstaram-si-y-kadym-dniem-nie-wybiega-w-przyszo-q
http://siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13140-mowisz-monika-smtek-czytasz-kocham-karsznice
http://siewie.tv/artykuly/aktualnosci/13091-qwierszeq-z-szuflady-sklepowej-debiut-literacki-bogusi-majkowskiej

 

askasote

aska3

aska

aska5

aska2

askaczolo

ASKAWOJCIKFARTUCH

askabutik

torty4

torty

askasote

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u