Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Zmarł Teofil Lisiecki, wieloletni kontrabasista i menedżer zespołu Jazz Band Ball Orchestra

Zmarł Teofil Lisiecki, wieloletni kontrabasista i menedżer zespołu Jazz Band Ball Orchestra

tolekW nocy z niedzieli na poniedziałek zmarł Tolek Lisiecki, jeden z weteranów polskiego jazzowej. Od 1968 roku grał na kontrabasie w krakowskim zespole Jazz Band Ball Orchestr.

 

Urodził się w 1945 roku w Poznaniu. Początkowo grał na fortepianie w zespole Lovers Dixielanders. Kiedy zachorował kontrabasista grupy, przejął jego instrument - i pozostał mu wierny do końca. W 1968 roku Jan Kudyk ściągnął go do swego zespołu Jazz Band Ball Orchestra. Wraz z tym zespołem grał jazz tradycyjny nie tylko w Polsce, ale i za granicą. W tym roku Jazz Band Orchestra miała obchodzić swoje sześćdziesięciolecie wydaniem specjalnej płyty i jubileuszowymi koncertami, m.in. w Zduńskiej Woli i Skierniewicach. - Będziemy grać do końca, to taki zawód - zapowiadał Tolek Lisiecki w rozmowie z "Dziennikiem Polskim". Jak informuje ,,Gazeta Krakowska'' Teofil Lisiecki był aktywny do ostatnich chwil swojego życia. W niedzielę wieczorem grał w krakowskim klubie Piec Art z saksofonistą Leszkiem Żądło. Po koncercie wrócił do domu - i niespodziewanie zmarł. Był nie tylko kontrabasistą Jazz Band Ball Orchestry, ale też jej menedżerem oraz dyrektorem artystycznym festiwalu Jazzowa Wiosna Zakopane. Dziadek Teofila Lisieckiego, Jakub urodził się we wsi Brzeg, w gminie Pęczniew skąd na początku XX wieku wyemigrował do Poznania.

(opr. lek.)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRóżne mogą być prezenty dla nauczycieli

Jeszcze nie tak dawno powszechnym zwyczajem w polskich szkołach było dawanie prezentom wychowawcom klas. Tak też było w klasie IIIB w Szkole Podstawowej w Brzęczyszczykowicach.
Zosia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło. - Zosiu, tam na pewno są kwiaty - mówi wychowawczyni.
- Oj, skąd pani wie...
Kolejnym darczyńcą był Marcinek, którego tata był cukiernikiem.
- W tym pięknym pudełku na pewno są smakowite ciasteczka? - zapytała nauczycielka.
- Tak, zgadła pani - odpowiedział Marcinek. Następny w kolejce z prezentem był Stasio, którego tatuś prowadził ekskluzywny sklep alkoholowy.
- Oj, z tego pudełka coś przecieka - powiedziała pani i polizała ciecz.
- To na pewno wino? - Nie odpowiedział Stasio. Więc pani polizała jeszcze raz mówiąc:
- Że też nie poznałam, to koniak?
- Nie odpowiedział Staś - świnka morska...

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u