Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Chwała moim przyjaciółkom!!!

Chwała moim przyjaciółkom!!!

LEKKOSCBYTUTak się już moim życiu składa, że od urodzenia były wokół mnie kobiety. Przyszedłwszy na świat w roku 1955, dokładnie w dzień zburzenia Bastylii, czyli w święto Francuzów, dostałem się w ręce Marii Brajer z Widawy, położnej, jak to wtedy mówiono akuszerki. Tuż obok mnie i mamy była babcia moja, wielkiej zacności Walentyna Bączyk, z domu Płaczek. Kobieta, która kochała mnie najbardziej ze wszystkich ludzi na świecie. Mama moja, Marianna Bączyk miała wiele koleżanek, które uwielbiały małego, a potem coraz większego Krzypia. Od urodzenia były wokół mnie kobiety. I tak mi już zostało, i niech tak będzie.

 

Wielki wpływ miała na mnie druga moja babcia, Józefa Lisiecka z domu Szczepańska, łodzianka z urodzenia, wiejska gospodyni i matka dziewięciorga dzieci, nieco z przypadku i wyboru jej ojca, a mojego pradziadka, Michała Szczepańskiego. Kobieta niezwykle pracowita, praktyczna i pragmatyczna, która właśnie w taki sposób kochała szesnaścioro swoich wnucząt. Zawzięta na życie i w stosunku do niektórych, niedobrych - jej zdaniem – ludzi.
Największą przyjaciółką mojej matki była Henryka Swojnogowska, nauczycielka historii, która pracę w Szkole Podstawowej we Włyniu rozpoczęła w 1953 roku jako nieletnia, bowiem miała wtedy 17 lat. Po prostu, jako bardzo zdolna dziewczyna ukończyła wcześniej Państwowe Liceum Pedagogiczne w Zduńskiej Woli. To ona, wraz z moją mamą i moim tatusiem, Janem Lisieckim, nauczyli mnie czytać i pisać. A potem najbardziej przyczyniła się do tego, że historia jest dla mnie nauczycielką życia… W młodości wpływ miało na mnie bardzo wiele kobiet. Nie tylko dlatego, że byłem wrażliwy na piękno i odmienność tej płci. Koleżanki, a z czasem przyjaciółki, imponowały mi także intelektualnie. Najważniejszą z nich była Maria Mencel z Kalisza, koleżanka ze studiów na pedagogice i z akademika. Maria, która jakiś czas studiowała także filozofię na Uniwersytecie Łódzkim, była pedagogiem i dyrektorem jednej ze szkół specjalnych w Kaliszu. Bliska mi bardzo, w ostatnich latach jej życia towarzyszyliśmy sobie telefonicznie. Aż któregoś dnia lat temu sześć już prawie telefon Marii zamilkł. Po kilku dniach jej siostra poinformowała mnie, że Maria przegrała walkę nie do wygrania, z nowotworem… Wszystkim była dla mnie żona Maria z domu Sobczak. Poznałem ją czterdzieści dwa lata temu na imieninach mojej siostry Danuty. Mimo mojego przywiązania do wolności, żona miała na mnie duży wpływ, co doceniam dopiero teraz, już blisko siedem lat po jej śmierci.
Jako człowiek samotny wielokrotnie ratowałem się i ratuję przed tą zmorą kontaktami z bliskimi mi ludźmi, zwłaszcza z kobietami. W bardzo trudnych sytuacjach zawsze mogłem liczyć na Kasię Pilc-Vinci, która wczoraj obchodziła okrągłą rocznicę urodzin. Nie napiszę którą, bo pewnie nie chciała by tego. W każdym razie, ta kobieta nie wygląda na swój wiek. Dziś nauczycielka języka polskiego w ZSP nr 2 im. Marii Dąbrowskiej w Sieradzu. Ale ja będę ją pamiętał zwłaszcza z czasów najstarszych naszej znajomości. Z lat 1990-1991, kiedy Kasia trafiła do Telewizji Osiedlowej Sieradzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej wraz ze swoją kuzynką Ewą Bładą – Kosmalewicz, dziś panią mecenas z Poznania. Obie urocze, bardzo zdolne i kreatywne. Kasia miała jeszcze tę cenną dla nas zaletę, że zazwyczaj zostawała z nami z piątku na sobotę na całą noc nagrywania programu TVO, wtedy w piwnicy Wojewódzkiego Domu Kultury w Sieradzu. Dlatego mawialiśmy, że była to telewizja undergrundowa w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pomoc Kasi była nieoceniona w sytuacjach, kiedy pojawiała się tak zwana dziura w montowanym programie i potrzebne było ,,słowo wiążące’’. Budziliśmy wtedy drzemiącą gdzieś w kąciku Kasię, ta przemywała oczy, poprawiała makijaż i siadała przed kamerą.
Historia zatoczyła dziwne koło; dziś Katarzyna siada przed kamerą laptopa i uczy młodzież online. Męczy się okrutnie, ale cóż, taki czas… Katarzyno! Życzymy, żebyś jak najszybciej stanęła przed uczniami żywa, bo oni też za Tobą tęsknią.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZaginęła mi teściowa i...

Przejęty mężczyzna przychodzi na policję i mówi:
- Chciałbym zgłosić zaginięcie teściowej.
Policjant się pyta: - Od kiedy teściowej nie ma?
- Od miesiąca.
- To czemu pan przyszedł dopiero teraz??
- Bo ja w ten cud jeszcze teraz nie mogę uwierzyć!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u