Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Jeśli chcecie dostawać prezenty…

Jeśli chcecie dostawać prezenty…

LEKKOSCBYTUNiestety, większość przedstawicieli polskiego społeczeństwa, bo według najnowszych wytycznych nie każdy może nazywać się Polakiem, jest przekonana, że państwo cały czas coś daje. I czym więcej daje, a tym mniej odbiera, to jest dobrym państwem. Dla tak myślących, którzy nie zawsze płacą podatki, a ich znakomita większość płaci je według własnego widzimisię.

 

Już tak zostałem wychowany, że od dość dawna wiem: przebieganie przez życie na skróty nic dobrego nie przynosi. Emeryturę mam nie najgorszą, ale specjalnie się nią nie chwalę. Kiedy jednak wyznam, że to…(?) złotych, reakcja jest zawsze ta sama: - Ale ci nawalili! Za co, za to wysługiwanie się władzy pewnie? Odpowiadam: niekoniecznie, moja teczka w IPN temu przeczy. Zaś dość wysoka emerytura wynika stąd, że mój okres składkowy wynosił aż czterdzieści dwa lata! Gdyby tak ta okrutna komuna, którą w moim przypadku reprezentowała RSW Prasa – Książka – Ruch, płaciła składki na ZUS od honorariów, to moja emerytura wynosiłaby jakieś pięć tysięcy złotych. Dlaczego? W wysokości honorariów, czyli wierszówek, czyli w tych pieniądzach, które otrzymywałem za pisanie, byłem swojego czasu najlepszy w Łódzkim Wydawnictwie Prasowym.
Kiedy byłem małym chłopcem, jakoś tak na początku czwartej klasy szkoły podstawowej, dziadek mój Marcin Bączyk podarował mi wieczne pióro Made in China. Rzeczywiście, było ono bez mała wieczne, bowiem służyło mi jeszcze w liceum. Kiedy przekazywał mi ten prezent powiedział, że nie robi tego zupełnie bezinteresownie, bo prezentów nie daje się bezinteresownie. Liczy, że będę ładnie i mądrze nim pisał, także listy do babci i dziadziusia. Starałem się…
Teraz też się staram w różnych dziedzinach życia. Staram się, bo rozumu przybywa z wiekiem. Co prawda nie wszystkim, ale mnie chyba tak. Bardzo lubię prezenty, więc je daję miłym mi ludziom, jak tylko mogę najczęściej. Wtedy przypomina mi się rada mojego serdecznego starszego kolegi rodem z Kamionki, nieżyjącego już Janusza Urbańskiego. Zwykł on mawiać: pomożesz dziesięciu ludziom, przynajmniej jeden ci się odwdzięczy, a dwóch, może trzech pomoże tobie jeśli ich o to poprosisz.
Dlatego na ósme urodziny mojej wnuczki Zosi i szóste wnuczka Stasia, przygotowałem stosowne prezenty. Może nie jakieś bardzo drogie, ale wartościowe intencją, uczuciem i pożytkiem, bo zazwyczaj takie prezenty daję swoim wnuczętom. Bardzo byłem zaskoczony, kiedy na pytanie, co chciałabyś dostać w prezencie na urodziny, Zosia powiedziała po krótkim namyśle: Dziadku, napisz coś dla nas. Powiedziała, więc pisze...

Oj, jak bardzo Was kocham
--------------------------------------------
Są radości małe, średnie i duże
Są radości na co dzień i od święta
Jak słoneczko po nocy, po chmurze
Taką niezwykle trwałą są wnuczęta

To jedna z ostatnich radości dziadków
A zwłaszcza babć wielbiących wnuczęta
Nie znam bliżej takich przypadków
Kiedy któreś o wnuczętach nie pamięta

Dlatego radosny, umyty i ogolony
Pędzę, bo czeka Stach i czeka Zocha
W prezenty serdecznie zaopatrzony
Zakrzyknąć: oj, tak bardzo Was kocham!

Połajania i uwagi przyjmuję: lekpress@wp.p

l LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama
Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZimowy dylemat zajączka

Lutowa noc. Mróz, zimno i dużo śniegu. Z lasu na polanę wyszedł zajączek. Patrzy, a tam pod sosenką stoi zapomniany, świąteczny bałwanek. Nieco jednak sfatygowany; miotła opadnięta, micha na głowie przekrzywiona, no i dla żartu ktoś marchewkę zamiast jako nos, wcisnął mu nieco poniżej pasa.
Stanął zajączek, patrzy, myśli, a bałwanek na to:
- I co tak kombinujesz, brzydzisz się?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u