Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Uczucia ambiwalentne

Uczucia ambiwalentne

FELIETON_prowincjonalnyKiedy wracam z pracy, kładę się na kanapie. Leżę wtedy i myślę. Ale kiedy wracam bardzo zmęczony, to tylko leżę. Słodkie lenistwo zawsze nastraja mnie optymistycznie do całego świata. W czasie takich popołudniowych rozmyślań zaczepił mnie mój dorosły syn (żona, dwoje dzieci) wrzucając na moją kanapę granat zaczepny: - Ojciec, co to są uczucia ambiwalentne?

Wkręca mnie – pomyślałem. Ale chcąc być grzecznym wobec dziecka postanowiłem wytłumaczyć mu ten skomplikowany stan uczuć.
- Widzisz synu. Uczucia ambiwalentne dopadają Cię, kiedy twoja teściowa spada w głęboką przepaść, ale w twoim nowym samochodzie. Widać synowi takie wyjaśnienie w zupełności wystarczyło, bo przecież syn nie ma jeszcze teściowej i nowego samochodu... Tamtego dnia zostałem więc zwolniony z odpowiedzi na głupie pytania.

Natomiast zapłodniła mnie powracająca myśl czy ja czasami nie doświadczam od czasu do czasu takich uczuć? No i doszedłem do wniosku, że tak. Jestem wtedy w intelektualnym rozkroku, bo nie wiem czy powinienem jako swoją przyjąć wersję A, czy może wersję B. Moje uczucia ambiwalentne dotyczą bowiem Jerzego Owsiaka i jego Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bo z jednej strony chwała Orkiestrze, że wyposaża kolejne oddziały szpitalne w nowoczesny sprzęt medyczny – i wtedy jestem ZA. Ale z drugiej strony Owsiak, jego armia wolontariuszy i społeczeństwo biorą na siebie częściowo ciężar doposażania szpitali. I wtedy jestem PRZECIW. Bowiem wszyscy oni zastępują poniekąd rząd i Narodowy Fundusz Zdrowia w obowiązkach, należących do państwa, które na każdym możliwym kroku zdziera z nas podatki nie dając wiele w zamian. O przepraszam – państwo daje nam przyjemność stania w tasiemcowych kolejkach do lekarzy specjalistów, albo wielomiesięczne czekanie (czasem wieloletnie) na zabiegi operacyjne. Sam doświadczyłem tego nie tak dawno gdy po urazie ręki pani w rejestracji zapisała mnie na zabiegi rehabilitacyjne już w połowie maja. Z kolei mojemu sąsiadowi zaproponowano „naprawę” jego kolana już w roku 2019. Zapytam za producentem papryki – jak żyć pani premier.

Zacząłem się głębiej nad zbiórkami pieniędzy zastanawiać. Przypomniałem sobie, że swego czasu jeden z sieradzkich radnych zbierał datki na kriokomorę dla chorych na stwardnienie rozsiane. Szumu, w tym medialnego, było wtedy co niemiara. Nie wiadomo jednak, co stało się z zebranymi pieniędzy i w którym banku są zdeponowane. Bo dzisiaj ani kriokomory, ani kasy. Mniej więcej w tym samym czasie prezydent Sieradza i jeden z posłów gromadzili fundusze na budowę wielkiej, pamiątkowej piaskownicy. Obszedłem chyba wszystkie w mieście ale przy żadnej nie znalazłem pamiątkowej tabliczki „Piaskownica imienia Jacka i Cezarego”. Być może jest to piaskownica wirtualna.

Nie ma też tabliczek przy dwóch kolejnych dziełach innego Cezarego. A być powinny. Przy psiej toalecie i przy zegarze słonecznym dyskretnie schowanym nieco w cieniu, gdyż słońce nie zawsze tam dochodzi. To w pewnym sensie atrakcja turystyczna Sieradza, bowiem mówiły o niej chyba wszystkie stacje telewizyjne.

No i na koniec wisienka na torcie. W poprzedniej kadencji jedna z radnych PO, a prywatnie żona prezydenta, wystąpiła z chwalebną inicjatywą zbudujmy ławeczkę poświęconą sieradzaninowi Antoine Cierplikowskiemu. Przy bardzo wydatnej pomocy fryzjerów, nie tylko sieradzkich, zebrano ponoć ponad 27 tysięcy złotych. I tu zżera mnie ciekawość ogromna, czy wspomniana radna doprowadzi do końca sprawę swojego genialnego pomysłu, czy też umrze ona (sprawa znaczy) śmiercią naturalną, jak wiele innych pomysłów z lat poprzednich.

Szkoda byłoby. Sam chciałbym mieć pamiątkowe zdjęcie obok wielkiego fryzjera, a i niejeden kloszard chętnie napiłby się dobrego, taniego wina trzymając się grzebienia światowej sławy sieradzkiego artysty Antoine’a.

(zyg)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u