Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Bolek – pedagog wyjątkowo prawdziwy

Bolek – pedagog wyjątkowo prawdziwy

sieradzkie_peerelki2Kiedy słyszę o ,,aferze'' w jednej ze szkół podstawowych w Legnicy, to nie tylko wkurzam się, bo w tle widzę niesławną Kartę Nauczyciela, ale w formie jasnego punktu przypomina mi się nieodżałowanej pamięci Bolesław Zwoliński. Wyjątkowo utalentowany nauczyciel i pedagog (bo nie każdy nauczyciel jest pedagogiem), dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Sieradzu (w latach 1969-1984), współtwórca i dyrektor Szkoły Podstawowej nr 10 w Sieradzu (w latach 1984-1988), która od 1994 roku nosi Jego imię. Dlaczego? Jest wiele odpowiedzi na to pytanie.

 

Dla niego uczeń był najwyższą wartością, szkoła była dla ucznia, nauczyciel był dla ucznia! I to były główne powody tego, że Bolek (bo tak Go niemal wszyscy nazywali) już po kilku latach pracy miał ogromny autorytet i cieszył się szacunkiem uczniów, rodziców i współpracowników. Bolesława Zwolińskiego poznałem w szokujących dla mnie okolicznościach. Był rok 1966, Pan Bolesław od kilku już lat pełnił funkcję kierownika SP nr 1. Późną jesienią tegoż roku pojechałem z ojcem do Sieradza, ponieważ rodzice postanowili kupić mi buty na zimę. Kiedy już buty kupiliśmy w sklepie na ul. Kościuszki tuż za rogatką (od dwóch lat nie ma już tej kamienicy), ojciec oświadczył, że ma sprawę w szkole obok i musi tam odwiedzić kolegę. Do odjazdu autobusu było sporo czekania, więc na takie rozwiązanie przystałem z ochotą.

Był wieczór, kiedy weszliśmy do korytarza ,,Jedynki''. I było tam dość mroczno, mimo tego, że paliły się lampy. Zrobiliśmy kilka kroków, gdy hałaśliwie, z krzykiem minął nas jakiś dryblas, pewnie przerośnięty zimujący (tak nazywano uczniów, którzy nie tylko raz zostawali na drugi rok w tej samej klasie). Miał pecha, bo z naprzeciwka wyszedł właśnie Pan Bolesław. Zdecydowanie zatrzymał ucznia, mimo że ten był od niego nieco wyższy, coś mu powiedział z marsową miną. Natychmiastową reakcją na odpowiedź ucznia było uderzenie chłopaka w głowę otwartą dłonią, czyli jak to mówią ,,z liścia''. Trafiony poleciał na ścinę, odbił się od niej, apotem już tylko przepraszał i kłaniał się odchodząc. Wtedy Pan Bolesław powiedział do mojego ojca:: - Widzisz Janek, na takich to czasem nie ma innego sposobu. Już ze cztery razy mu dzisiaj mówiłem, żeby nie biegał i nie ryczał po korytarzach, a on nic. To trzeba było przez łeb.

Czy niesubordynowanemu weszło przez łeb? Tego już się nie dowiedziałem. Ale pewnie tak. Sądzę to po zdarzeniu, które miało miejsce w kolejnej szkole Bolesława Zwolińskiego, w SP nr 10, ale jakieś osiemnaście lat później. Kiedy ,,Dziesiątka'' zaczęła funkcjonować, bywałem tam dość często, ponieważ do tej szkoły chodził przez trzy lata mój jedyny syn, Piotruś. Prawie zawsze spotykałem wtedy Pana Bolka. Miał on taki charakter dyrektorski, że wszędzie go było pełno, ale tylko tam, gdzie akurat być powinien. Wtedy jednak odwiedziłem szkołę, aby zebrać materiał do jakiejś informacji prasowej. Siedzieliśmy w dyrektorskim pokoiku Pana Bolesława, kiedy ktoś grzecznie zapukał i wszedł z prośbą, aby pan dyrektor poświęcił mu choć chwilę. Poświęcił, więc odrobinkę zanietrzeźwiony obywatel roztrząsał swoje życie, a przez niemal całą opowieść przewijał się jego pierworodny syn wyjątkowo nicpoty, czyli mały nicpoń. Na koniec, jak się okazało, były uczeń Pana Bolesława, upoważnił go do tego, aby ten... bijał jego syna! - Kochany dyrektorze, Pan mnie bił za mało i co ze mnie wyrosło? Nie chcę, aby mój syn tak skończył.

Muszę przyznać, że znowu byłem w szoku. A Pan Bolesław z żalem przyznał, że czasem trzeba uczniowi przyłożyć, ale w ostateczności. Tylko wtedy, kiedy inne metody nie odnoszą żadnego skutku. Kiedy wspominam Bolesław Zwolińskiego, myślę, że pewnie bardzo cierpiał, kiedy musiał uderzyć ucznia. Świadczyło to bowiem o bezradności, a przecież nikt nie lubi być bezradnym.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u