Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Co tam panie w polityce?

Co tam panie w polityce?

FELIETON_prowincjonalnyDzisiejszej nocy przyśnił mi się Stanisław Wyspiański i jego odwieczne pytanie – co tam panie w polityce? W polityce oczywiście wybory prezydenckie. Komorowski ściga się z Dudą, Duda z Komorowskim. Do tego dochodzą inni kandydaci, a to doktor Ogórek, a to artysta Kukiz i inni pretendenci do siadywania pod żyrandolem. Ci ,,inni'' szans raczej nie mają, ale zawsze to okazja, żeby się narodowi pokazać i wszystkim wszystko obiecać. Jedno jest pewne. Po 10 maja nasz naród żyć będzie w krainie wiecznej szczęśliwości, a każdy będzie bogaty i zdrowy.

 

Chociaż z tym zdrowiem to raczej coś nie tak, bo rzeczywistość skrzeczy. Całkiem niedawno chciałem zarejestrować się do poradni specjalistycznej w sieradzkim szpitalu. No nie powiem, nowoczesność wielkimi krokami wkracza do naszej służby zdrowia. W rejestracji wielki telewizor pod sufitem, który informuje, że za chwilę zarejestrowany będzie pacjent numer 623. Na ekranie brakuje jedynie twarzy owego pacjenta z uszczęśliwioną miną, że już za moment, za niewielką chwilę będzie zapisany do upatrzonego i upragnionego lekarza. Niestety, telewizor systemu HD nie pokazuje już smutku, żalu, czasami zdenerwowania chorego gdy dowiaduje się od przemiłej pani rejestratorki że: pan/pani doktor może przyjąć pana pod koniec maja lub na początku czerwca. I na nic zdają się argumenty w rodzaju:

- Szanowna pani rejestratorko, ale ja mogę umrzeć trzy razy do tego czasu. - Nic na to nie poradzę – nasz system pańskiej śmierci nie przewiduje. Gdyby jednak, zapewniam pana, że jeśli już, to przewidziany jest pan do śpiewania w chórach anielskich. Może się pan przygotowywać, bo jutro próba generalna.

Za komuny Szanowni Czytelnicy, to nie do pomyślenia. Ale mam też dobre wiadomości. Jestem osobiście przewidziany do leczenia sanatoryjnego. Mam numerek 9477 co mniej więcej przekłada się na wyjazd do wód w roku 2017. W końcu to tylko dwa lata. Nawet mój pies gdy widzi ministra Arłukowicza chowa się do szafy. Boi się, że nie przeżyje kolejnych obietnic owego ministra - lekarza ostatniego kontaktu. Podsumowując: lepiej już było. Chciałem pisać o czym innym, a wyszło jak zawsze u cioci na imieninach. Skończyło się na polityce i na zdrowiu, bo jak powszechnie wiadomo, na tych dwóch rzeczach Polacy znają się najlepiej. Kiedyś nierozwiązywalny był zakup papieru toaletowego oraz skup butelek. Dzisiaj sprawą nie do przeskoczenia wydaje się być organizacja służby zdrowia.

Wracam jednak do spraw lokalnych. Przeglądam od czasu do czasu gazety i portale internetowe z niejakim zainteresowaniem. Obiecywałem Czytelnikom (i sobie) że nie będę więcej pastwił nad wypocinami niektórych „dziennikarzy” bez matury, żeby już nie mówić o studiach dziennikarskich. Ale skoro się nie potrafiło zrobić (jak to mówią) prawa jazdy, to jak tu pozyskać dyplom studiów wyższych. Zresztą prawo jazdy chyba nie za bardzo potrzebne bowiem niektórzy dziennikarze z samochodów przesiedli się na rowery i zawzięcie pedałują by zdobyć kolejny sensacyjny materiał o kolejnym przedszkolu (proszę nie zwracać uwagi na słowo – pedałują). Kiedyś pedałowali również strażnicy miejscy, ale chyba ukradziono im rowery, bo z radością przesiedli się do niebieskiego samochodu z kogutami. Zawsze można pobłyskać niebieskimi światełkami i pokazać mieszkańcom jak ciężko pracują. W końcu ukaranie rowerzysty za ,,niemanie'' światła to nie lada gratka. Kiedyś milicjant wykręcał wentyle z obu kół, wyrzucał je do rowu i kazał pieszo iść do domu. Czasy się jednak zmieniły i mandaty zaczęły zasilać miejską kasę. Grosz nie do pogardzenia.

Parę słów na temat portalu, który użycza mi gościny czyli siewie.tv. Laurek jednak nie będzie i tego niech się Czytelnik nie spodziewa. Zwłaszcza, że nestor wśród sieradzkich dziennikarzy, redaktor LEK połajanki przyjmuje z ochotą. Raz bywa lepiej, raz gorzej. Jak wszędzie. Ale skoro codziennie około tysiąc osób zagląda na tę stronę internetową, znaczy to, że warto siadać do komputera i pisać. Zdarzają się materiały ciekawe jak ten, jak to smartfony czy tablety zawładnęły naszym życiem. Dzisiaj prawie każde dziecko w przedszkolu ma swój telefon komórkowy i w każdej chwili może zadzwonić do mamy i tryumfalnie obwieścić – mamusiu, właśnie zrobiłem kupę.

Zdarzają się i perełki jak felieton „ Pierwszą brygadą w komunę”. Tak, tak. Przyszło nam wtedy żyć w ciekawych czasach. Na szczęście niektórzy sieradzanie, w tym dziennikarze, jeszcze czasy te pamiętają i potrafią wspomnienia o nich w materiały dziennikarskie zamienić. Zapewniam młodszych czytelników, dla których stan wojenny ma takie samo historyczne znaczenie jak bitwa pod Grunwaldem, że żyło się wtedy na pewno biedniej ale niewątpliwie ciekawej. Do dziewczyny pisało się listy albo o prostu szło się do niej i mówiło – kocham cię, Danka. Dzisiaj wysyła się esemes o treści: pzdr – Jurek. Na święta słało się kartki z Mikołajem lub zającem, dzisiaj piszemy: wesołych świąt i dajemy komórce polecenie: wyślij do wielu. Właśnie. Za parę dni Wielkanoc. Piszę więc do wielu, a nawet do wszystkich Czytelników. Życzę Wam spokojnych Świąt, bogatego zająca i wiosennej pogody w czasie spacerów. Spacer oczywiście dla zdrowotnośći, bowiem siedzenie trzy dni przy stole jeszcze nikomu na zdrowie nie wyszło. Pzdr…

(zyg)

PS. W kolejnym felietonie pochylę się nad komentarzami naszych – i nie tylko naszych – czytelników. Niektóre bywają bardzo interesujące…

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u