Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Lekkość bytu? Taki nieśmiały idol

Lekkość bytu? Taki nieśmiały idol

Był upalny lipiec 1966 roku, kiedy po raz pierwszy usłyszałem piosenkę ,,Nie zadzieraj nosa''. Miałem jedenaście lat i bardzo lubiłem melodyjne przeboje. Ten był nie tylko melodyjny, był także dynamiczny, co okazało się jedną z cech polskiego big beatu. Rytmiczną piosenkę, już wtedy przebój nastolatków, wykonywał powstały 3 stycznia 1965 roku kwintet ,,Czerwone Gitary''. Muzykę do tego przeboju napisał Seweryn Krajewski, który po latach miał się okazać jednym z najlepszych, najzdolniejszych i najbardziej płodnych kompozytorów muzyki rozrywkowej w Polsce. Ten idol młodzieży (a zwłaszcza dziewcząt) z lat 60. i 70. ubiegłego wieku skończył 3 stycznia 65 lat!

Nie muszę nikogo przekonywać, że najbardziej popularnym polskim zespołem młodzieżowym drugiej połowy dwudziestego wieku były właśnie ,,Czerwone Gitary''. We wspomnianych latach 60. i 70. nie było prywatki, czy dyskoteki (to się wtedy nazywało ,,zabawa taneczna przy muzyce mechanicznej''), bez piosenek tego kwintetu (do kwietnia 1967 r.), kwartetu (do stycznia 1970 r.), a potem nawet tria (do 1974 r.), które nagrało wspaniałą, niedocenioną przez krytyków płytę ,,Spokój serca'' z Sewerynem Krajewskim jako absolutnym liderem. Jak zwykle, krążek docenili słuchacze; 5 lutego 1975 r. zespół otrzymał za ten longplay trzecią w karierze ,,Złotą Płytę''!

Warto również przypomnieć, że Seweryn Krajewski zaczynał karierę jako... Robert Marczak. Musiał używać pseudonimu, ponieważ był niepełnoletnim uczniem szkoły muzycznej. Nazwą ,,Czerwone Gitary'' muzycy posłużyli się po raz pierwszy 19 stycznia 1965 r. w Sali Turystycznej zimowego ,,Non Stopu'' w sopockim Grand Hotelu. Ciekawostką jest to, że Seweryn Krajewski wystąpił tam zarówno z zespołem, w którym grał na gitarze basowej, jak i w charakterze solisty, z własnym blokiem muzycznym. Aby miłośnikom jego talentu zakręciła się łza w oku, przypomnę za ,,Encyklopedią polskiej muzyki rozrywkowej'' (Wydawnictwo ,,Rock-Serwis'' Kraków 1995), że wykonał wtedy następujące piosenki: ,,Nad morzem'', ,,Roztańczone niebo'', ,,Jesienny dzień'', ,,Pretty Woman'', ,,My Prayer'' i ,,Singing The Blues''!

,,Czerwone Gitary'', których Seweryn Krajewski był liderem wraz z Krzysztofem Klenczonem i wraz z nim napisał najwięcej przebojów tego zespołu, były popularne w Polsce i tak zwanych krajach demokracji ludowej (zwłaszcza w NRD) w zasadzie do 1980 r. Potem zespół zawiesił działalność by reaktywować się od czasu do czasu na intratne koncerty w klubach polonijnych w USA. Stałą działalność koncertową zespół wznowił w 1991 r. Z sukcesem, który powtórzono w latach 1992-1995 trasami koncertowymi ,,Wszystkim, którzy nas pamiętają'' i ,,Dozwolone do lat 18-tu''. I wtedy właśnie miałem okazję poznać Idola z lat mojego dzieciństwa i młodości.

Okazja była wyjątkowa, bo zespół występował niemal w składzie z 1965 r.: z Sewerynem Krajewskim na gitarach, Bernardem Dornowskim na gitarze basowej, Jerzym Skrzypczykiem na perkusji i Jerzym Kosselą, który zapowiadany był, że gra i śpiewa gościnnie. Ponieważ jako TVO przyczyniliśmy się w 1994 r. do promocji koncertów ,,Czerwonych Gitar'' w Hali Sportowej w Łodzi, zaproszono nas na jeden z takich koncertów, ba, nawet pozwolono filmować i zrobić wywiad z zespołem! Nietrudno sobie wyobrazić moją tremę, kiedy stanąłem z mikrofonem TVO przed Legendą Polskiej Muzyki Rozrywkowej i Idolem sprzed lat. Trema równa była tej, z jaką na festiwalu w Jarocinie rozmawiałem z Czesławem Niemenem, czy z Jackiem Zelińskim ze ,,Skaldów'' za kulisami amfiteatru w Opolu. Oczywiście, pierwsze pytanie skierowałem do Idola. Ten popatrzył na mnie zmęczonym wzrokiem i wskazał dłonią na Jerzego Skrzypczyka, największego gadułę i wesołka ,,CzG''. I tak też było z kolejnymi pytaniami; odpowiadał albo Skrzypczyk, albo Dornowski. Na jedno z pytań odpowiedział Kossela. Od Pana Seweryna usłuszeliśmy tylko, że bardzo się cieszy, że ludzie nadal słuchają jego piosenek...

Trudno, pomyślałem sobie. Rzeczywiście S. Krajewski jest skromny, małomówny, a nawet skryty. Drugi raz mogłem się o tym przekonać rok później, kiedy ,,CzG'' dały znakomity koncert w sieradzkim amfiteatrze, wypełnionym bardziej niż do ostatniego miejsca. Po koncercie był czas na wywiad. Wtedy byłem bardziej zdeterminowany i pytania kierowałem tylko i wyłącznie do Seweryna Krajewskiego. O dziwo, odpowiadał! Może dlatego, że koncert udał się nadzwyczaj, publiczność szalała i momentami było prawie tak, jak w cudownych latach 60.! Jednak z tej rozmowy pamiętam tylko dwa momenty. Niezagojoną ranę na dłoni Pana Seweryna, która co i raz przyciągała moją uwagę, ale nie śmałem zapytać, skąd się wzięła, no i odpowiedź na jedno z pytań. Chodziło o dalsze koncerty, bo przecież powodzenie tego come back było fantastyczne. I wtedy Seweryn Krajewski powiedział, że nie będzie już więcej koncertów ,,Czerwonch Gitar'', że ten w Sieradzu jest jednym z ostatnich, bo kończy się trasa i koniec! Szok! Wkrótce okazało się, że mówił prawdę. Potem był proces sądowy z kolegami, którzy chcieli grać dalej pod nazwą ,,Czerwone Gitary''. Seweryn Krajewski nie musiał. Nadal pisał piękne piosenki, jak choćby te z ubiegłego roku, do tekstów Agnieszki Osieckiej, na płytę Maryli Rodowicz ,,Buty 2''.

Znany z układania lirycznych melodii Seweryn Krajewski pisał także słowa piosenek. W 1966 r. napisał coś takiego:

,,Dziś mam wolny wieczór
Pierwszy od miesiąca
Siedzę w domu sam
Na ulicach już pusto
Przecież jest sobota
Każdy gdzieś się bawi
Co dziś robić mam?

Prawie cały miesiąc
Byłem poza domem
Co dzień inny koncert
Chcę zapomnieć już o tym (...)

Chociaż jest okazja
Pierwsza od miesiąca
Chociaż wolny wieczór mam
Jednak pójdę spać, jednak pójdę spać...''

Piosenka ,,Wolny wieczór'' do muzyki nieodżałowanej pamięci Krzysztofa Klenczona była (i pewnie dla wielu jeszcze jest) wielkim przebojem. Dzisiaj rozumiem, dlaczego Seweryn Krajewski napisał te słowa.

Teraz życzę Mu tego, co zawsze: aby nadal komponował piękną muzykę, której pewnie jeszcze wiele w Nim jest...


LEK.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u