Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony BEZ TĘSKNOTY ZA JAKĄKOLWIEK ZIMĄ

BEZ TĘSKNOTY ZA JAKĄKOLWIEK ZIMĄ

sieradzkie_peerelki2Omnia homini, dum vivat, speranda sunt - dopóki człowiek żyje, powinien spodziewać się wszystkiego - mówi mądre łacińskie powiedzenie! Ba powinien się spodziewać nawet zimy bez śniegu. Chociaż..? Przecież ta pora roku jest w stanie zaskoczyć wszystkich drogowców świata.

 

Była zima roku 1971. W Sieradzu nie mieliśmy jeszcze ronda, a skromny dworzec PKS straszył tuż obok tak zwanej rogatki. Pewnego styczniowego dnia dowiedzieliśmy się, że żaden autobus w kierunku Warty nie odjedzie, bo w Bartochowie są takie zaspy, że pługi odśnieżające nie mogą sobie z nimi dać rady. Wraz z kolegami liczyliśmy naiwnie, że jednak pojedzie. Na próżno. Kiedy robiło się ciemno, ruszyliśmy pieszo z perspektywą pokonania ponad dwudziestu kilometrów w drodze do Włynia. Desperacja była w nas ogromna! Ku zaskoczeniu, została nagrodzona. W Bartochowie jakiś zabłąkany autobus zabrał nas do celu. W domu byłem grubo po 19-ej. To chyba najbardziej drastyczny przykład na to, że z powodu zimy zmarnowałem wiele godzin w oczekiwaniu na autobusy, marzłem, denerwowałem się i już wtedy nie lubiłem tej pory roku. Jeszcze bardziej przykro zaskoczyła mnie zima, o dziwo, na początku marca roku 1979. Był to czas mojej pracy przy budowie Bełchatowskiego Okręgu Przemysłowego, okres poprzedzający mój nieoczekiwany awans na kierownika osiedlowego klubu ,,Nowy Świat'' firmy Energomontaż z Warszawy.

Jakoś tak na początku 1979 roku dowiedziałem się od Tadeusza Rozpary (w latach 1994-2002 był prezydentem Bełchatowa, w czasie przeze mnie opisywanym - przewodniczącym Zarządu Budowy ZSMP BOP, czyli wpływową figurą, i on to właśnie znalazł dla mnie pracę w Bełchatowie pod koniec października 1978 roku), że... jestem członkiem ZSMP. Specjalnie mnie to nie zaskoczyło, bo przecież Tadeusz mi pomógł, więc trzeba się było jakoś odwdzięczyć. W połowie lutego Tadeusz Rozpara zaproponował mi pracę na obozie szkoleniowo-wypoczynkowym ZSMP w Ustrzykach Dolnych. Mimo protestów mojego kierownika, pojechałem, bo decyzji instancji młodzieżowej nikt w mojej firmie nie chciał podważać.

Po przyjeździe okazało się, że owszem, dom wypoczynkowy wygodny, górka blisko, ale bez wyciągu i raczej ze znikomą ilością śniegu, a ja jestem... p.o. kierownikiem obozu, gdyż niejaki Marek, który tym kierownikiem był, przyjedzie dopiero za tydzień (okazało się, że przyjechał... na ostatnie trzy dni obozu). Obozowiczami była młodzież pracująca w różnych bełchatowskich firm, z przewagą ludzi z wykształceniem zawodowym. Rej wodziła ekipa, której jednym z liderów był niejaki Jędruś - spawacz. Jędruś wyróżniał się tym, że szastał forsą, bo zarabiał ponad ,,jedenaście patoli'' i miał wyrok w zawieszeniu. Kiedyś zabrakło mu papierosów, a że było to w nocy, a Jędruś był pijany, więc włamał się do kiosku; wybił szybę i wziął paczkę ,,Klubowych''. - No, ku..., pecha miałem - mówił. Tych ludzi raczej rzadko można było spotkać na stoku. No chyba, że akurat tamtędy przechodzili do kawiarni ,,Laworta'', gdzie przesiadywali całymi dniami przy piwie i wódeczce. Prosiłem ich tylko o jedno: podczas powrotów na kwaterę nie budzić hałasami ludzi, a zwłaszcza ajenta domu wczasowego.

Niedobór śniegu ograniczał jeżdżenie na nartach, więc pewnego rodzaju radość sprawiło mi zakończenie obozu. Zwłaszcza, że przyjechał kierownik i obozowicze przestali mnie nękać w kwestii organizowania rozrywek, głównie wspólnych spacerów po mieście, czyli na piwo. I wtedy stała się rzecz straszna! Nastąpił gwałtowny atak zimy; gołoledź i śnieżyce uniemożliwiły przyjazd autokaru z Bełchatowa. Groziła nam śmierć głodowa, ale kierownik załatwił, że pobyt opłacony będzie na dalsze trzy dni, czyli do wyjazdu.

Praktycznie nikt nie miał już pieniędzy, a wspomniana ekipa... nadal przesiadywała po knajpach. Skąd mieli forsę? Moją ciekawość zaspokoił ajent: - Panie, tak błagali, że pożyczyłem im cztery tysiące pod zastaw dwóch dowodów osobistych. Później dowiedziałem się, że pieniądze oddali; przecież Jędruś miał wyrok w zawieszeniu.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u