Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony ,Ziółek'' - Pan Kazik uroczy

,Ziółek'' - Pan Kazik uroczy

sieradzkie_peerelki2To był uroczy Człowiek! Tak zacząłem wspomnieniową informację, swego rodzaju epitafium o Kazimierzu Ziółkowskim, inżynierze budownictwa z Sieradza, który był w czasach mojego dzieciństwa naszym sąsiadem we wsi Dzierzązna, czyli wtedy, kiedy jego mama mówiła na mnie Kisiulek...

Wzięło się to stąd, że jako mniej więcej trzylatek wchodziłem na poziomą deskę płotu ogrodzenia domku Janiny i Jana Ziółkowskich i – chcąc oznajmić światu jaki już jestem duży - krzyczałem: Ksiulek, Kisilek...! Byłem wówczas taki malutki. A pan Kazimierz, wtedy dla nas wszystkich Kazik z sąsiedztwa, studiował już budownictwo lądowe na Politechnice Szczecińskiej. Studiował, a w czasie wakacji zarabiał na naukę daleko od domu. Był kelnerem w restauracjach wybrzeża i bardzo to sobie chwalił, bowiem zdarzało się często, że oszołomieni pobytem na lądzie marynarze bywali niezwykle hojni w napiwkach. Kiedy przyjeżdżał do domu na krótkie wakacje, jawił nam się jako człowiek światowy: inaczej, lepiej ubrany, pachniał wodą kolońską, elegancko mówił, był szarmancki dla kobiet. Na wsi klasa nie do przebicia.

Tak też było, kiedy pan Kazimierz Ziółkowski został naczelnym inżynierem Sieradzkiego Przedsiębiorstwa Budowlanego, a później zastępcą dyrektora tej firmy, która w Sieradzu i okolicy budowała praktycznie wszystkie liczące się budynki. W tym gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Sieradzu. I tu anegdota, którą opowiadał mi jeden ze znajomych pana Kazimierza. Był początek lipca 1977 roku, kiedy pana Kazimierza, wówczas zastępcę dyrektora Sieradzkiego Kombinatu Budowlanego, wezwał jeden z sekretarzy KW PZPR. Rozmowa nie była przyjemna. Partyjny funkcjonariusz zażądał utrzymania terminu oddania gmachu do użytku na 22 lipca! A ten był mocno zagrożony. Zrugany Pan Kazimierz delikatnie zaznaczył, że owszem mają to na uwadze, ale SKB remontuje także Szkołę Podstawową nr 1, a przecież dzieci muszą 1 września rozpocząć tam naukę... I to powinien być priorytet, komitet może poczekać. Choć po tej rozmowie notowania pana Kazimierza w instancji wojewódzkiej jeszcze bardziej spadły, oba terminy zostały utrzymane.

Moje kontakty zawodowe z panem Kazimierzem rozpoczęły się na początku lat 80. ubiegłego wieku, kiedy byłem uczącym się zawodu dziennikarzem tygodnika ,,Nad Wartą''. Niewiele umiałem, więc kiedy tylko mogłem, podpierałem się autorytetami niemal z każdej dziedziny. W zakresie budownictwa takowym był Kazimierz Ziółkowski, który prawie zawsze miał dla mnie czas i niemal zawsze udzielał wyczerpujących odpowiedzi. Kiedy nie mógł, prosił o jakiś czas zwłoki, aby się przygotować do rozmowy na zadany temat. Podczas takich rozmów, zazwyczaj telefonicznych, przyjemnie wiało przedwojenną kindersztubą...

Pan Kazimierz był nauczycielem kilku pokoleń sieradzkich inżynierów budownictwa. Znam wielu z nich i wiem, że wpajał im zasady, które zdawały się nie mieć z budownictwem wiele wspólnego. Ale przecież były budowaniem. Zaufania do drugiego człowieka, do instytucji, które przecież też tworzą ludzie.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. LEK

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u