Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Kino objazdowe, kino odjazdowe

Kino objazdowe, kino odjazdowe

sieradzkie_peerelki2Czym było kino objazdowe w drugiej połowie XX wieku, wiedzą tylko ludzie z mojego pokolenia lub starsi. Dzięki temu zjawisku przekonałem się, że kino jest rzeczywiście najważniejszą ze sztuk, jak napisał niesłuszny dziś klasyk. Mówić o nim magia, to mało. W mieście były stałe kina, natomiast wieś skazana była na to, czy ,,kiniorze'' przyjadą, kiedy i jakie filmy będą pokazywać.

Pierwszy film w takim kinie zobaczyłem bodaj w 1963 roku w starej Szkole Podstawowej we Włyniu. Wrażenie było piorunujące! Pamiętam, że bardzo chcieliśmy zobaczyć, co też jest po drugiej stronie ekranu? Nic nie było, tylko ściana, a obok huczące głośniki. Oczywiście największe wrażenie zrobił na mnie film Aleksandra Forda ,,Krzyżacy''. Zwłaszcza sceny okaleczania Juranda i śmierć Danuśki. Film panoramiczny i kolorowy, co potęgowało przekaz. Potem bawiliśmy się w rycerzy spod Grunwaldu. Nikt nie chciał być Krzyżakiem...
Ten i wiele innych filmów oglądałem w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej, gdzie najlepsze miejsca były na scenie lub tak zwanej pace wozu strażackiego. A te najbardziej ,,ekskluzywne'' - w szoferce skąd patrząc trzeba było przekręcać głowę w kierunku ekranu, co było nieco męczące. Ale kto by na to zważał, kiedy na ekranie strzelał z kolta John Wayne?
Jak wspomina najstarszy sieradzki kiniarz Jan Jurczak, który od 1964 roku jeździł po wsiach powiatu sieradzkiego z filmami, największym powodzeniem cieszyły się produkcje amerykańskie. Zwłaszcza westerny i filmy gangsterskie. Popularne były też filmy polskie, te wojenne, te o miłości i komedie. Niechętnie ludzie przychodzili na dzieła radzieckie i z innych Krajów Demokracji Ludowej. Często bywało tak, że kiniarze wykazywali te filmy w statystykach, a wyświetlali produkcje zachodnie lub polskie.
Janek Jurczak, mimo że skończył niedawno siedemdziesiąt lat, pamięta wiele z tamtych czasów. Zaczynał jako operator kina objazdowego numer siedem Łódzkiego Zarządu Kin. Powiat sieradzki obsługiwały dwie ekipy jeżdżące furgonetkami marki ,,Nysa''. Wcześniej, ale rzadziej, ekipy jeździły samochodami ,,Lublin''. W każdej załodze ,,Nysy'' był kierownik, operator i kierowca. Bilety najczęściej sprzedawał kierownik ekipy. Ceny? Bardzo umiarkowane, nawet po 3 zł, ale także po 4, 7,50 i 8 zł. Z frekwencją nie było problemu. Wystarczyło, że kilka dni wcześniej sołtys wsi lub kierownik szkoły, w której mieli ,,grać filmy'', wywiesił dwa, trzy afisze, a komplety publiczności były niemal na każdym seansie. Ludzie mieli szacunek dla sztuki filmowej; przychodzili ogoleni, odświętnie ubrani, choć nie wszyscy. Dla wioski było to wydarzenie!
Fenomenem frekwencyjnym były niemiecko-jugosłowiańskie westerny z serii ,,Winnetou'', zrealizowane na podstawie powieści Karola Maya. Nie ważne, że Indianie, traperzy i bandyci szwargotali po niemiecku. Działało magiczne słowo western i to, że kino przyjedzie dopiero za miesiąc, a może za dwa miesiące. Sale, a właściwie salki nabite były do granic możliwości. Widzowie siedzieli nawet trzy metry od ekranu!
Czasem oglądałem filmy na specjalnych warunkach; pomagałem kiniarzom ustawiać krzesła w sali gimnastycznej nowej, otwartej w 1964 roku Szkoły Podstawowej we Włyniu. Wpuszczano mnie wtedy bez biletu nawet na filmy dozwolone od lat szesnastu, bo zdarzało się, że moja mama robiła kawę kiniarzom, a ja im tę kawę przynosiłem. Bywało, że zaniepokojony moją długą nieobecnością ojciec odnajdywał mnie w ciemnej sali i wyprowadzał, bo film był o miłości, nie dla dzieci. A przecież już sam tytuł niektórych filmów rozbudzał niesamowicie wyobraźnię. ,,Lekarstwo na miłość'' Jana Batorego z 1966 roku, z Andrzejem Łapicki, Kaliną Jędrusik i Krystyną Sienkiewicz, to niewinna komedia. Ale biust pani Kaliny sprawiał, że męska część widowni wzdychała, a dreszcze przechodziły po plecach.
Łza się w oku kręci, kiedy przypominam sobie terkot projektora filmowego, a zwłaszcza donośny sygnał Polskiej Kroniki Filmowej, skomponowany przez Władysława Szpilmana. Było, minęło, ale miłość do kina pozostała, bo było to kino absolutnie odjazdowe!

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u