Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Żegnaj Tato!

Żegnaj Tato!

sieradzkie_peerelki2Kilka dni temu zmarł mój Ojciec, Jan Lisiecki. Człowiek dla mnie ważny i wyjątkowy. Do tego stopnia, że mogę bez przesady powiedzieć, że miałem obok siebie żywy przykład, jak być przyzwoitym człowiekiem. I to w czasach, których chyba nigdy nie zrozumieją ci, którzy nie żyli w 45-leciu nazywanym przeze mnie okresem słusznie minionym.

 

Nie warto ukrywać, że Ojciec, wychowany w rodzinie chłopskiej o PSL-owskich preferencjach politycznych, zafascynował się po wojnie tak zwanym socjalizmem. Do tego stopnia, że przez wiele lat służył narzuconemu Polsce systemowi. Budował Nową Hutę, był w Związku Młodzieży Polskiej i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, przyczyniał się do likwidacji analfabetyzmu ucząc jeszcze w latach 60. dwudziestego wieku niepiśmiennych chłopów z Dzierząznej, Glinna i Włynia. I jak to mówią, przez całe zawodowe życie usiłował nakładać ,,kaganiec oświaty'' tym, którzy, jak on, żyli na wsi ,,daleko od szosy''.
Oprócz tego, że Tato był nauczycielem w Ralewicach i Kamionaczu, a potem we Włyniu i Dzierząznej, bowiem tamtejsza szkoła podstawowa mieściła się w dwóch starych budynkach, był także przez dziewiętnaście lat kierownikiem tej ostatniej szkoły. Został nim mając 23 lata! Ba, przyczynił się w latach 1962-1964 do budowy nowego gmachu SP we Włyniu, dziś imienia 28. Pułku Strzelców Kaniowskich. Był też bibliotekarzem i animatorem kultury. Wespół z nauczycielką Henryką Swojnogowską oraz mieszkańcami wspomnianych wiosek, stworzył teatr amatorski, który pokazywał przedstawienia nie tylko w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej we Włyniu. Był też naczelnikiem tej straży. Krótko, bo jak mawiał, nie miał mocnej głowy do takiej działalności. Mama odetchnęła z ulgą!
Kiedy studiowałem pedagogikę, jak wcześniej mój Ojciec, zadano nam pracę o wzorze osobowości. Koleżanki i koledzy pisali o laureatach nagrody Nobla, wybitnych pedagogach, bohaterach wojen, pisarzach czy aktorach. Ja napisałem o Ojcu. I dostałem piątkę! Pani doktor od teorii wychowania powiedziała, że napisałem piękną pracę o pięknym człowieku. Nauczycielu, który był surowy, ale szanował dzieci. Potrafił przekonywać ich rodziców, że warto się uczyć, że warto wychowywać je tak, żeby radziły sobie w życiu bez szkody dla innych. Jako mały chłopiec byłem przekonany, że Tato wszystko potrafi, wszystko umie. Wybłagaliśmy kiedyś z siostrą Danusią, aby zrobił nam latawca. Znalazł czas, przysiedliśmy do pracy. Po kilku godzinach latawiec był gotowy. Niemal natychmiast chcieliśmy, aby wzniósł się w niebo. Wyszliśmy na szkolne boisko, tuż za szkołą, w której mieszkaliśmy. Biegaliśmy z latawcem na nitce tam i z powrotem. Ale latawiec nie poleciał. Nie było wiatru i na to Ojciec już nie mógł poradzić...
Przypominam sobie to zdarzenie i myślę, że Ojciec dawał mi i daje taki wiatr unoszący mnie od czasu do czasu nad ziemią. Siłę, aby być przyzwoitym człowiekiem.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u