Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony BMC w BMW

BMC w BMW

LEKKOSCBYTUŚwięta miałem wspaniałe: z wnuczętami, z rodziną, z bliskimi, ze smacznym jedzeniem i przyzwoitymi trunkami, które piłem z zadziwiającym umiarem. Za to okres przedświąteczny, z wigilijnym popołudniem włącznie – niemiły i częściowo pechowy. A to zalałem sąsiadów w bloku, a to spadłem ze stołka zdejmując choinkę z lodówki, a to niemal mnie nie pobił pewien karczoch, któremu – naiwny – grzecznie zwróciłem uwagę. Jednak wszystko skończyło się dobrze, co oznacza, że szczęście chyba mnie nie opuściło?

Była przedświąteczna sobota, kiedy ktoś zadzwonił do drzwi mojego mieszkania. Idąc do drzwi już wiedziałem o co chodzi, ponieważ poczułem wodę w kapciach. Sąsiadka i dwóch sąsiadów mieli zafrasowane miny: - Sąsiad nas zalewa! Rzeczywiście, zalewałem; wąż od pralki wypadł mi z wanny, woda się lała, była w łazience, przedpokoju i korytarzu. Wspomniałem, że jestem ubezpieczony, więc jakby co, to dostaną wysokie (!?) odszkodowania. No i szukajmy w tym nieszczęściu pozytywów; po raz pierwszy od nie wiadomo kiedy podłoga w korytarzu będzie umyta. Akurat na święta, jak znalazł… Zebranie wody i mycie korytarza zabrało mi prawie godzinę. Cóż, za błędy trzeba płacić…
O dziwo, jednak ze wszystkim zdążyłem na czas! Kilkanaście minut przed godziną szesnastą szedłem z prezentami w rękach do samochodu. I tu znowu niespodzianka. Ktoś na przeciwko postawił tak swój samochód, że nie mogłem wyjechać z parkingu. Kiedy kombinowałem, jak to zrobić, usłyszałem ryk silnika. Zobaczyłem samochód marki BMW, który nie mogąc wyjechać z parkingu normalnie, wjechał na trawnik przy bloku, zakręcił obok piaskownicy i zaczął jechać ulicą jednokierunkową pod prąd. Nie wiem dlaczego zajechałem mu drogę. Karczoch wyszedł z auta z zaciemnionymi szybami. Miał jakieś 188 centymetrów wzrostu, był wygolony na głowie do skóry, no i zapewne wytatuowany. Sądzę, że zabiłby mnie jedną ręką. Jednak ja stawiłem czoła (głupi?), otworzyłem drzwi i czekałem z miną Sylvestra Stallonne z filmu ,,Rambo’’. Karczoch wyszedł z BMW. Jednak na widok mojej twarzy, na której nie widać było ani cienia strachu, zatrzymał się. Gębę miał wykrzywioną gniewem. I zaczął wypluwać słowa. Nie pamiętam dokładnie, co mówił, ale było coś o wigilii, i że jestem chu.! Na to ja: - Szanowny panie, przed chwilę popełnił pan dwa wykroczenia i wigilia, pośpiech nie mają tu nic do rzeczy… W odpowiedzi znowu plucie. Na co ja ze spokojem: - Jedź człowieku, jedź z Bogiem… I pamiętaj, że na wszelki wypadek zapisałem numery rejestracyjne twojego samochodu!
Nie wiem, czy uwierzył, bo kiedy bym te numery zdążył zapisać? Ale pojechał, bo odblokowałem mu drogę. Pojechał pod prąd. Siedziałem chwilę w samochodzie z miną Clinta Eastwooda z filmu ,,Mściciel’’. I w przekonaniu, że chamstwu należy się przeciwstawić ,,siłom i godnościom osobistom’’. Z chodnika po drugiej stronie ulicy patrzył na mnie starszy pan. Najprawdopodobniej to on uratował mi życie…

Ps. Skrót BMC oznacza ,,bardzo mały człowiek’’.

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

LEK.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u