Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Postęp i wygoda, czy koniec kultury?

Postęp i wygoda, czy koniec kultury?

Wikipedia. Znają ją wszyscy, korzysta każdy. Samo słowo brzmi mądrze, a kojarzy się z jedyną i absolutną prawdą. Po kilkunastu minutach czytania jednej z jej notek, człowiek czuje, że “alfa i omega” to on. Nie ma co podważać, ta internetowa encyklopedia uratowała skórę wielu studentów czy uczniów. Przepis na zaliczenie przedmiotu to wikipedia + słownik synonimów.

“Coś z historii“ 
(Dla jasności, informacje nie pochodzą z opisywanego źródła - coby uniknąć hipokryzji.) W 2001 roku lekarz internista i fizyk założyli Polską Wolną Encyklopedię Sieciową. Pierwszy wpis, który na niej zamieścili to “Reguła Titusa-Bodiego”. Już po kilku miesiącach ich dzieło zostało włączone do projektu Wikipedia. W rezultacie dzisiaj posiada ponad 830 tysiecy haseł, co czyni ją piątą pod względem wielkości edycją narodową. Kilka dni temu w Poznaniu zjechali się wszyscy Wikipedyści, by świętować 10 - lecie jubileuszu polskiej edycji.

Autorem notek do niej może zostać dosłownie każdy. Wystarczy kliknąć przycisk “edytuj” w górnej zakładce i czy to hydraulik, czy profesor doktor habilitowany - zasada jest taka sama. Piszesz, wrzucasz, i albo poprosisz o pomoc czy sprawdzenie doświadczonego Wikipedystę, albo twoje “byki” namiętnie przepisuje co drugi uczeń w Polsce.
Przypomniała mi się taka mała anegdotka ze szkoły. Koleżanka z ławki czyta swój referat na środku klasy. W pewnym momencie wyrozumiały nauczyciel bez większego zainteresowania poprawia ją, bo widocznie źle przeczytała, “ale to jest z Wikipedii Panie Profesorze”. Podniósł głowę, w oczach jakby niepokój, ale dalej nie komentował. Biedny, przestraszył się, że pamięć już nie ta i czas na emeryturę.

“Niektóre szczeble kariery wiodą na szubienicę”
Stanisław Jerzy Lec

Najpopularniejsza encyklopedia internetowa cały czas się rozwija. Dzięki temu, że mogą tworzyć ją wszyscy, wszystko można też w niej znaleźć. Jednak, czy czasem przyczyna sukcesu nie będzie też przyczyną porażki? Uzasadnione jest zastanawianie się, czy nie jest ona zagrożeniem dla kultury. Nikogo już nie dziwi, że z prawdziwych “starodawnych” encyklopedii nikt już prawie nie korzysta. Kto teraz buszując w internecie, będzie stawał na palcach by ściągnąć z półki zakurzoną książkę? Niepokoi także fakt, że o Britney Spears przeczytamy dwa razy więcej niż o “przykładowym” Sokratesie.

Od zawsze wiadomo, że to co przyjdzie zbyt łatwo, za bardzo nas nie satysfakcjonuje. Jedynym lekiem na całe to zjawisko społeczne, jest równowaga. Przyjmować informacje, które podsuwają nam pod nos, z jakimś dystansem. Niech pomoże nam w tym przytoczenie sytuacji, która przytrafiła się tak zacnej instytucji, jakim jest Narodowy Bank Polski. Opierając się na informacjach z Wikipedii, Bank wybił milion monet kolekcjonerskich z wizerunkiem Teodora Korzeniowskiego, podczas gdy jego prawdziwe imię to Konrad. Ten mały błąd kosztował instytucję blisko 5 milionów złotych.

Z drugiej strony, skupianie się tylko na złych stronach czy wpadkach, to pogłębienie stereotypu o Polaku malkontencie. Zauważmy, że Wikipedię tworzą ludzie, którzy mają pasję. Nieładne byłoby pominąć to, że przecież tworzą ją dla kogoś z własnej woli. Ci, którzy chcą dzielić się swoją wiedzą z innymi, dbając o edukacje społeczeństwa. Jeśli jednak ktoś chce trzymać się tej pesymistycznej strony, ciekawa jestem co odpowie, gdy spyta się go, ile razy korzystał z owego źródła?

Paulina Morawska

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u