Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Młode Siewie Świąteczny kryzys

Świąteczny kryzys

PIORNIK1Piękno tradycji polega na robieniu irracjonalnych rzeczy z przyzwyczajenia. Dlatego, kiedy usłyszałam, że rodzice planowali kupić sztuczną choinkę i ubrać ją na święta, poczułam wewnętrzny sprzeciw. Nie ważne, że drzewko potrzebowało lat by urosnąć tak wielkie bym mogła je ozdobić piernikami i położyć pod nim zapakowane skrupulatnie prezenty.

Zapragnęłam, aby tradycji stało się za dość. Może zadecydował o tym świąteczny cud, a może rodzice w głębi serca też chcieli poczuć zapach żywicy przy wigilijnym stole, ale moje życzenie się spełniło. Zwyczaj przeżył jeszcze jeden rok. Standardowo nie obyło się również bez innych problemów. W mojej rodzinie tradycja nakazuje, że nie ma drugiego dnia świąt bez jabłka z szopki bożonarodzeniowej. "Co tradycja to tradycja" – pomyślałam, skupiona na tym, żeby ominąć tłoczących się w kościele ludzi. Nie jestem w stanie stwierdzić czy postrzegali tę sytuację w ten sam sposób co ja, czy kierowali się czymś zupełnie innym. Możliwe, że niektórych motywowało, zakorzenione powiedzenie: "Jak dają to brać, jak biją to wiać". Wiem jedynie, że znaleźliśmy się wszyscy w tym samym miejscu i w tym samy czasie i łączył nas również wspólny cel, a liczba jabłek była niestety ograniczona. Na szczęście wsparcie w tej niebezpiecznej podróży po chyba najważniejszy dla mnie owoc w ciągu całego roku zapewniała mi starsza siostra. Ubezpieczała moje tyły albo, jak kto woli, robiła tłok w miejscu, gdzie i tak trudno już było postawić stopę. Osobiście nie przepadam za tego typu sytuacjami. Bądź co bądź, ale przeciskanie się przez tłum, który dusi nie tylko swoim zapachem, ale także myślą, nie należy do moich ulubionych. W takich sytuacjach wyróżniam trzy typy ludzi. Takich, którzy dają ponieść się tłumowi i idą z prądem, niekoniecznie tam, gdzie chcieliby się znaleźć. Takich jak ja, którzy opanowali sztukę poruszania się w tłumie i najgorszy trzeci typ – tarany. Właśnie oni są dla mnie największymi przeciwnikami. Traf chciał, że z przedstawicielką tej grupy przyszło mi się zmierzyć również tym razem. Natrafiłam na kryzys. Z tyłu napierała na mnie kobieta o gabarytach przekraczających moje najśmielsze wyobrażenia. "Jeżeli teraz ją przepuszczę, nigdy nie dostanę się do skrzynek z jabłkami." - pomyślałam – "Nie po to przytyłam cztery kilogramy w dwa dni, żebym została tutaj dzisiaj pokonana". Napięłam więc mięśnie pleców i postarałam się skupić cały ciężar ciała na stopach. Udało mi się. Przetrwałam oblężenie. Dotrwałam chwili, w której przede mną ukazała się luka i czmychnęłam pod stajenkę. "Niech ktoś inny walczy teraz z tą kobietą" – przeszło mi przez myśl. Później pozostało mi już tylko ominięcie zapory, utworzonej przez klęczących przed konstrukcją współwyznawców bym wreszcie poczuła w dłoni upragniony ciężar jabłka. "Przede mną ostatnia prosta. W tył zwrot!" – odetchnęłam i skierowałam się twarzą w stronę napierającego ze wszystkich stron tłumu. Musiałam poruszać się przeciwnie do kierunku ludzkiego nurtu. Ale, chociaż to głupie, właśnie w tamtym momencie poczułam wyczekiwaną tyle czasu magię świąt. Wystarczyła mi krótka wymiana spojrzeń z moją siostrą i kiwnięcie głową na znak, że spełniłam powierzone mi zadanie, żebym uniosła kąciki ust. Tylko tyle. Dotychczas nie zapewniły tego prezenty czy zapach piernika unoszący się w domu. Musiałam znaleźć się w tej duszącej zapachem ludzkiej masie by poczuć, że wszystko znajduje się na swoim miejscu. A co sprawiło, że zauważyłam, że zbliża się Nowy Rok? Gdy przed Sylwestrem przechodziłam między sklepowymi pólkami i zobaczyłam, że w lodówce obok butelek z piwem leży pudełko z jajkami. "Ktoś dokonał wyboru" – pomyślałam i uśmiechnęłam się na myśl o prostocie i zarazem prawdzie, która się za tym kryła.

Chociaż mówi się, że świat idzie do przodu, to wydaje mi się, że w istocie stoi w miejscu. Podstawowe zasady nigdy się nie zmieniły i prawdopodobnie nigdy to nie nastąpi. Nie ma po co z tym walczyć czy szukać większego sensu. Życie jest o wiele łatwiejsze niż się wydaje, a jeżeli jednym z jego symboli jest drzewo, to tradycja zalicza się z pewnością do czynników, które podtrzymują je przed upadkiem.

Zapętlona

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u