Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Zwycięstwa Wyklętych. Cześć i chwała bohaterom!

Zwycięstwa Wyklętych. Cześć i chwała bohaterom!

wykleciCzym była walka Wyklętych i skąd czerpali siły? W czasach stalinowskich żołnierzy AK było 187 tysięcy. Większość z nich już w trakcie okupacji niemieckiej miało do czynienia z radzieckim ,,braterstwem”. Żołnierze II Konspiracji nie wyrośli z podziemi. To byli ludzie wykształceni w czasach wolnej Polski, pamiętający jej czasy świetności. Zostali doskonale wyszkoleni psychofizycznie: przeżyli wojnę, brali udział w brawurowych akcjach, wylizywali się z tyfusu, widzieli śmierć swoich kolegów i swoich rodzin, zdradę Zachodu, zdradę Rosji Radzieckiej.

Większość z nich była nieocenionymi fachowcami i naukowcami (np. Maria Szelągowska skazana wraz z Pileckim w 1948 roku). Skąd czerpali siły? Skąd ta wola życia i walki? Ludzie, którzy nie rozumieją pojęcia wolności, nie zrozumieją nigdy wartości którymi się kierowali. Rotmistrz Pilecki pisał w swoim dzienniku, że co niedziela w postronnym baraku członkowie siatki konspiracji obozowej słuchali mszy i przyjmowali komunię – w środku piekła! Komunikanty sprowadzane były z zewnątrz. Siły czerpali z krzyża. A dziś jeszcze wielu ludzi zadaje do znudzenia pytanie, które uważa za podstawę tzw. ,,chłodnego osądu”: ,,po co oni walczyli, przecież nie mieli szans?”. Nawet jeśli nie jesteśmy chrześcijanami - nie żyjemy tylko dla siebie, żeby się najeść, napić i spocząć na podołku jakiegoś atrakcyjnego pana albo pani, żyjemy żeby poznać dobro, prawdę i mądrość pomagając innym, nie egzystować według własnego uznania, ale według prawa – jak powiedział Goethe.

Wtedy, w czasie kiedy Stalin formował wraz z ,,aliantami” granice dzisiejszej Polski, okazało się, że można zrobić więcej niż zabić, śmierć nie była gwarantem zakończenia męki. Komuniści poszli o krok dalej, wydeptali miejsce na śmietnik, śmietnik do którego wrzucili bez wahania prawych ludzi. Na cmentarzu zwanym narodowym leżą Bierut, Brystygierowa czy Świerczewski ,,oklepani’’ marmurowymi monumentami. Podczas gdy niedaleko, na kwaterze Ł w miejscu po chodniku leżą Nil, Żbik, Anoda i wiele innych którym po śmierci próbowano odebrać godność, nie tylko godność bohatera ale zwykłą ludzką godność. Powiedzmy dziś sobie o zwycięstwach przegranych, których dziś musimy ciągle jeszcze bronić i wydobywać spod zwałów komunistycznych i postkomunistycznych brudów. Gloria Victis.

Rotmistrz Pilecki swoją pierwszą akcję bojową podjął w wieku 16 lat. Było to zaraz po założeniu hufca harcerskiego w Orle, który uaktywnił się po rewolucji październikowej. Kilku harcerzy pod wodzą Witolda wdarło się do rosyjskiego magazynu z bronią, oczywiście wyszli ubrani w mundury i z oporządzeniem żołnierskim. Zdołali wycofać się spod ostrzału bolszewickich wartowników. Tak zaczęła się historia bohaterstwa największego z Polaków.

Kolejny bohater – Maciej Kalenkiewicz ,,Kotwicz”, cichociemny, przyboczny majora Hubala, odebrał najlepszą szkołę wojsk specjalnych, w wojnie obronnej 1939 stracił rękę. Ale to nie powstrzymało jego silnej woli. W 1944 roku rozgromił obławę NKWD nad jeziorem Kiernowo. Po tym zwycięstwie zginął bohaterską śmiercią pod Surkontami, gdzie mimo nierównomiernego rozkładu sił (30:1) Polacy pod wodzą podpułkownika Kalenkiewicza zlikwidowali potężną siłę wrogiego batalionu. Zginęło dwukrotnie więcej ,,enkawudzistów'' niż żołnierzy AK. Kolejna brawurowa akcja – rozbicie więzienia w Radomiu. Czy jest lepszy materiał, choćby na kinową promocję polskiego bohaterstwa? 150 żołnierzy ze zgrupowania por. Stanisława Bembińskiego ,,Harnasia” opanowuje duży ośrodek miejski naszpikowany trzema tysiącami żołnierzy NKWD, ostrzeliwuje bunkier poniemiecki, trzyma w szachu pod silnym ostrzałem oddział wroga skoszarowany niedaleko więzienia. Wolność odzyskuje 300 osób.

Niektórzy próbują porównywać akcje Wyklętych do straceńczych misji powstańców warszawskich. To zupełne nieporozumienie. Żołnierze NSZ i zgrupowań postakowskich mieli inne zadanie i inaczej się do niego przygotowywali. Zgodzili się wstąpić do podziemia antykomunistycznego tylko z własnej woli, nie otrzymali rozkazu, nikt ich do tego nie zmuszał, za swoje poświęcenie nie otrzymywali żadnych pieniędzy, żadnego żołdu. To była elita polskiego narodu, ludzie odznaczający się najwyższym rodzajem patriotyzmu, którego dziś już nie ma i próżno go przypisywać jakimkolwiek grupom ideowym. Oprócz czystej duchowej wartości ludzie ci posiadali również doskonałe przygotowanie do organizowania akcji dywersyjnio-militarnych w najtrudniejszych warunkach. Zazwyczaj nie byli to młodzi, wyrwani znad książek maturalnych niedoświadczeni chłopcy i dziewczęta (z całym szacunkiem dla ich odwagi i poświęcenia). Wielu z nich przeszło arcytrudne szkolenie wojskowe na tzw. Małpim Gaju w Largo House w Anglii – znamy ich jako cichociemnych – bojowy podniebny kwiat 1941 roku. Dziś ich tradycje przejęły jednostki Gromu.

Wszystkie akcje Wyklętych były starannie zaplanowane, robiono wszystko by nie wciągać do akcji ludności cywilnej, która za najmniejszą im pomoc ponosiła zbiorowe konsekwencje. Ostatni żyjący żołnierz ze zgrupowania ,,Zapory'', Zbigniew Matysiak ,,Kowboj” wspomina, że kiedy ludność pytała, co ma odpowiadać ubekom w razie rozpytywania o kierunek marszu ich zgrupowania, dowódca zawsze radził: ,,mówcie prawdę”. Później jednak, za wsią oddział Zapory obierał... odwrotny kurs. Ochrona ludności cywilnej była podstawą działalności II Konspiracji. Kolejne wielkie zwycięstwo – Las Stocki, 200 osobowy oddział Orlika pokonuje trzykrotnie większy oddział NKWD. Śmiałe i przemyślane decyzje pozwoliły żołnierzom Orlika zepchnąć liczny zastęp sowieckich żołdaków do wąwozu i zlikwidować całe dowództwo biorące udział w obławie. To tylko nieliczne z wielkich zwycięstw Żołnierzy Wyklętych, których dziś nazywa się ,,straceńcami”.

Na koniec pozwoliłam zostawić sobie najbardziej zjawiskowe zwycięstwo człowieka, który powinien stać się symbolem Żołnierzy Niezłomnych – rotmistrza Witolda Pileckiego. Przetrwanie w obozie Auschwitz i ucieczka z piekła. Ten człowiek dobrowolnie dał się schwytać w tzw. drugiej łapance na stołecznym Żoliborzu trafiając do Oświęcimskich kazamatów. Tam zorganizował siatkę ZOW – Związku Organizacji Zbrojnej będącą niezwykle misternie utkaną siecią kontaktów łączących obóz ze światem zewnętrznym. Były to tzw. piątki, które szybko się rozrastały. Organizacja zajmowała się dostarczaniem ,,zmarłych” paczek żyjącym kolegom lub więźniom w szpitalu, likwidowała najgorszych zwyrodnialców i szpicli, przemycała leki z apteczek SS-manów (tu warto wymienić nazwisko dr. Deringa który bardzo pomógł Pileckiemu w obozie). 24 grudnia członkowie ZOW urządzili sobie w jednym z baraków wigilię, śpiewając kolędy przy orle wyciętym z brukwi. Witold Pilecki imał się różnych prac pod dachem żeby jak najdłużej zachować siły życiowe, niestety nie ominął go tyfus i obustronne zapalenie płuc z czego wyciągnął go cudem dr. Dering. Bóg czuwał. W nocy z 23 na 24 kwietnia 1943 Witold Pilecki wraz z dwoma członkami ZOW, Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim, zaryglowali drzwi obozowej piekarni z dwoma SS-manami w środku i po prostu… opuścili obóz. Świat pozostał głuchym na prośby zainteresowania się procesem eksterminacji w oświęcimskim piekle, a w 2014 roku Zofia Pilecka, córka Witolda, nie została zaproszona na 70. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz! Świat nie lubi prawdziwych bohaterów, bo są zbyt ,,pompatyczni”, zbyt dużo wśród nich Polaków, zbyt wielu katolików, za dużo w nich dziwacznych idei. Po co to komu?

Działalność Żołnierzy Wyklętych była przemyślanym przeciwdziałaniem okrucieństwu komunistycznego nielegalnego tworu państwowego. Oni cenili życie, nie biegli ślepo z gorącymi głowami na czołgi; gdyby mogli postawiliby broń na progu i już nigdy więcej jej nie używali – tak powiedział ,,Zapora'' swojej niedoszłej narzeczonej, żyjącej dziś jeszcze Teresie Partyce Gaj ,,Kotwicy”. Szanujmy ich za honor, zdolności, siłę przetrwania, miłość do kraju, rodaków i wierność Bogu, bo większych autorytetów w historii już mieć nie będziemy. Malwina Gogulska

Ps. Redakcja siewie.tv nie zawsze zgadza się z pogladami swoich współpracowników.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyZaginęła mi teściowa i...

Przejęty mężczyzna przychodzi na policję i mówi:
- Chciałbym zgłosić zaginięcie teściowej.
Policjant się pyta: - Od kiedy teściowej nie ma?
- Od miesiąca.
- To czemu pan przyszedł dopiero teraz??
- Bo ja w ten cud jeszcze teraz nie mogę uwierzyć!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u