Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Felietony Lekkość bytu? No i przepadł mój kilogram Reymonta...

Lekkość bytu? No i przepadł mój kilogram Reymonta...

Pesymiści mówią w takich przypadkach: Świat się kończy, pora umierać... Optymiści natomiast odpowiadają: Złapią ich i surowo ukarzą! Kogo? Ano tych, którzy w nocy z 26 na 27 stycznia skradli z parku pałacu w Małkowie popiersie Stanisława Reymonta, laureata literackiej Nagrody Nobla z 1924 roku. Przypomnę, że Reymont a właściwie Rejment, bo takie nazwisko nosił jego ojciec, otrzymał wspomnianą nagrodę za epopeję ,,Chłopi''. Ponoć kosztem innego wielkiego pisarza, Stefana Żeromskiego, którego z wyścigu o nagrodę wyeliminował jego żarliwy antygermanizm.

Związki Władysława Reymonta z Ziemią Sieradzką są odnotowane nawet w jego twórczości. Uwiecznił on chłopów z Charłupi Wielkiej w zbiorze nowel ,,Pęknięty dzwon''. Chłopi okazali wdzięczność, bowiem obecna na pogrzebie (9 grudnia 1925 r.) pisarza delegacja mieszkańców wsi złożyła na grobie wieniec z napisem na szarfie ,,Swojemu Przyjacielowi – chłopi z Sieradzkiego'' .

A jakież to okoliczności sprowadziły Władysława Reymonta do Charłupi Wielkiej? 13 lipca 1900 roku pisarz uległ wypadkowi kolejowemu. Złamał dwa żebra, ale znajomy lekarz napisał mu w raporcie lekarskim, że złamanych żeber było dwanaście, zaś pacjent ,,odniósł także inne kontuzje i nie wiadomo, czy będzie nadal zdolny do pracy umysłowej''. Dzięki temu Reymont otrzymał bardzo wysokie odszkodowanie – aż 38,5 tysiąca rubli. Zdecydowanie pomogło mu to osiągnąć niezależność finansową, którą w późniejszych latach skutecznie wsparła twórczość literacka. I to właśnie pomyślność finansowa sprawiła, że pisarz zaczął marzyć o własnym majątku ziemskim. Utwierdził go w tym przyjaciel, ziemianin, Feliks Radoński, który pomógł w zakupie majątku w Charłupi Wielkiej. Najprawdopodobniej mieli na to wpływ Pstrokońscy z Małkowa, u których Reymont bywał już na początku XX wieku. Majątek w Chrłupii Wielkiej kupił wiosną 1912 roku. Tak pisał wtedy w liście do znajomej: „ ... bo jak Pani wie, zrobiłem wreszcie to, o czym tak dawno marzyłem, kupiłem kawałek ziemi z chałupiną. Wszystkiego razem 120 morgów, w tym orna ziemia, park, sady owocowe, łąki i torfy, rzeczka oblewa park z dwóch stron. Dom również stary z połowy XIII wieku .... . Od miasta powiatowego Sieradza mamy 4 wiorsty.” Niestety, kupił kota w worku: majątek był zaniedbany, a pisarz gospodarzył w nim nieudolnie. Jednak szybko naprawił błąd i sprzedał majątek w Charłupi już w styczniu 1913 roku. Nie zerwał jednak kontaktów z Ziemią Sieradzką. Bywał u Pstrokońskich, bywał u Walewskich w Tubądzinie, których odwiedził ostatni raz pod koniec 1918 roku i tam cieszył się z odzyskania przez Polskę niepodległości. Do końca życia utrzymywał korespondencję z Józefem Bednarkiem z Charłupi Wielkiej. Wysyłał mu nawet pieniądze - honoraria za spisywanie piosenek i bajek ludowych, które dziś znajdują się w zbiorach Ossolineum we Wrocławiu.

O tych kontaktach Reymonta z Ziemią Sieradzką przypomniała doktor Eugenia Kaleniewicz, lekarz psychiatra Szpitala Psychiatrycznego w Warcie (przepracowała w tym szpitalu 33 lata), społeczniczka, niestrudzona działaczka Polskiego Towarzystwa Krajoznawczo-Turystycznego. W 1965 roku pani Eugenia weszła w skład Zarządu Oddziału PTTK w Warcie i wkrótce doprowadziła do odbudowy pomnika Reymonta w Małkowie. Przypomnę, że był to pierwszy pomnik noblisty w Polsce. W hołdzie pisarzowi wystawiła go w 1926 roku Maria Pstrokońska. Pomnik dłuta Stanisława Jagmina stanął w parku, w ulubionym miejscu Reymonta, gdzie pięknie śpiewały słowiki. Noblista lubił tam tworzyć i – jak mówiła Eugenii Kaleniewicz Maria Pstrokońska – pisał tam niektóre rozdziały ,,Chłopów''. Oczywiście, na początku okupacji hitlerowcy zdemontowali pomnik.

Z inicjatywy Eugenii Kaleniewicz jeszcze w 1965 roku powołano Komitet Odbudowy Pomnika Reymonta w Małkowie (szpital posiadał wówczas swą filię w pałacu), a na jego czele stanął dyrektor szpitala Czesław Tracewski. Przez niemal dwa lata mieszkańcy Warty i okolic zbierali złom metali kolorowych i pieniądze. Zbierałem i ja, bowiem w Szkole Podstawowej we Włyniu, do której wówczas uczęszczałem, działało prężnie koło PTTK. Działało przede wszystkim dzięki mojemu ojcu, Janowi Lisieckiemu, który był wówczas kierownikiem tej szkoły. Pamiętam, że o złom metali kolorowych było bardzo trudno. Penetrowaliśmy z kolegami różne miejsca, ale rezultaty były marne. Dopiero wyjazd do dziadka, do Świerczowa i poszukiwania na strychu domu, w którym się urodziłem, przyniosły powodzenie. Znalazłem dziwnie pokręcaną miedzianą rurkę (teraz wiem, że była to część chłodnicy do pędzenia samogonu) oraz mosiężne żelazko. W sumie było to ponad kilogram kolorowego złomu. Byłem bardzo dumny ze znaleziska.

Doskonale pamiętam ciepły majowy dzień w 1967 roku, kiedy została odsłonięta replika popiersia przedstawiająca autora „Chłopów". Tej wspaniałej uroczystości z udziałem ponad dwóch tysięcy ludzi z całej Polski towarzyszył rajd pieszy, sesja popularnonaukowa, występ zespołu z Lipiec Reymontowskich, który przedstawił spektakl zatytułowany ,,Wesele Reymontowskie'' oraz wystawa poświęcona nobliście. Kilka miesięcy później, także dzięki staraniom E. Kaleniewicz, powstała w Małkowie Izba Regionalna PTTK, która była zaczątkiem otwartego w 1981 roku Muzeum Miasta i Rzeki Warty w Warcie.

,,Pani doktor Eugenia Kaleniewicz przewraca się w grobie!'' - tak skomentowała kradzież pomnika pani Barbara Cichecka, kustosz Muzeum Miasta i Rzeki Warty. I pewnie miała rację, bowiem w świecie Pani Doktor nie było miejsca nawet na myśli o takim zdarzeniu. Ale cóż, tego świata już nie ma. Jest za to nasz rodzimy kapitalizm, który zrodził tak koszmarne patologie, że pewnie nie mieszczą się w głowie niejednego noblisty!

Ps. 30 stycznia Burmistrz Warty, Jan Serafiński wyznaczył nagrodę w wysokości 3 tysięcy złotych za informacje, które przyczynią się wykrycia sprawcy (sprawców) kradzieży pomnika.

LEK

Połajania i uwagi przyjmuję: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj



Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyRefleksja żony, riposta męża

Żona do męża: - Wiesz kochanie, ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje a powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
- Odbiło ci? Przecież prawie jej nie znam!

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u