Reklama
menuvideotvomenuartykulymenugaleriamenulogo2menureklamaonasmenu 20lat
Strona główna Artykuły Aktualności Policjanci pomogli roztargnionej matce

Policjanci pomogli roztargnionej matce

policja1Upał wpływa na nas negatywnie. Przekonała się o tym pewna kobieta, która zatrzasnęła w samochodzie kluczki od auta. Problem w tym, że w rozgrzanym samochodzie została jej 3-letnia córka. W kłopocie pomogli policjanci.

 

Około godziny 15.50 w sobotę 11 sierpnia policjanci zostali wezwani na ulicę Armii Krajowej gdzie według zgłoszenia w samochodzie wystawionym na działanie słońca zostało zamknięte małe dziecko. Przy samochodzie marki VW Passat na policjantów czekała matka Zdenerwowana kobieta powiedziała, że kilkanaście minut wcześniej zatrzasnęła w samochodzie kluczyki od pojazdu i nie może go otworzyć, a wewnątrz jest jej 3 – letnia córka. Przez szybę widać było, że dziecko siedzi przypięte pasami do fotelika. Dziewczynka miała rozpaloną twarz, a na ciele widoczne były krople potu. Matka dziecka poprosiła policjantów o zbicie szyby w celu otwarcia drzwi. Policjanci niezwlocznie to zrobili uwalniając dziecko. Po odpięciu z pasów dziewczynkę przeniesiono w zacienione miejsce i podano wodę do picia.

Ratownicy z wezwanego na miejsce zdarzenia Zespołu Ratownictwa Medycznego stwierdzili, że dziecko nie wymaga hospitalizacji, ale pobyt w rozgrzanym pojeździe mógł chwilowo pogorszyć stan jej zdrowia.

(opr. KJB)

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Reklama

Najnowsze

Top 10 (ostatnie 30 dni)

Reklama

Zaloguj

Reklama

Ostatnie komentarze

Reklama

Z krainy dowcipu

dowcipyWspomnienie starego hipisa...

Siedząc do późna w pracy Janek zaczął wspominać stare hipisowskie czasy, kiedy to niemal codziennie były nowe panienki, narkotyki... Po dwudziestu latach nie palenia marihuany postanowił więc zapalić, przypomnieć sobie dobre czasy. Odwiedził dzielnicę, na której mieszkał za młodu, i sprawdził czy diler Heniek jeszcze żyje i sprzedaje. Okazało się, że Heniek nadal prosperuje.
- Witaj Heniu, nic się nie zmieniłeś...
- Janek, kopę lat...
- Potrzebuję jakieś fajne jointy, bo ze dwadzieścia lat nie paliłem, a chciałbym przypomnieć sobie jak to było...
- Słuchaj Jasiu, sprzedam Ci, ale pod jednym warunkiem. Musisz ten towar palić samemu i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu.
- Dobra stary, niech tak będzie - odparł Stefan i pożegnawszy się pomknął do domu.
Wpada do chałupy, cisza jak makiem zasiał, żona chrapie jak niedźwiedź, dzieciaki tak samo, więc postanowił zamknąć się w łazience. Usiadł na sedesie wypakował towar, nabił lufkę, zaciąga się... Otwiera oczy, patrzy ciemno. Wypuszcza dym - jasno.
- Kurde, ale sprzęcicho się pozmieniało... - pomyślał zdumiony.
I pociągnął drugiego macha. Otwiera oczy, ciemno..., wypuszcza - jasno....
Zdrowo podjarany myśli sobie, że jeszcze raz nic nie zaszkodzi. Zaciąga się - ciemno, wypuszcza dym - jasno.
W tym momencie słyszy walenie do drzwi łazienki....
- Janek. co ty tam robisz? - krzyczy żona.
Janek wszystko wrzucił do sedesu, spuścił wodę i poddenerwowany odpowiada:
- Golę się kochanie!
- Janek, trzy dni...?

Reklama

 

partnerzybar2

tubadzin150wartmilk150

 
 
stat4u